7/24/2012

candy - zapach lata

candy - zapach lata
Już dawno obiecałam niespodziankę i nareszcie nadszedł dzień pełnej mobilizacji.



Tym razem spośród osób, które w komentarzu pod tym postem odpowiedzą na pytanie:

 "Jak według Ciebie pachnie lato?" 

zostanie wylosowana jedna, która otrzyma notes oraz zestaw niespodziankowy - niezwiązany z rękodzięłem, ale też stworzony własnoręcznie... 

Zasady są proste:
1. odpowiedz na powyższe pytanie.
2. opublikuj podlinkowany banerek na swoim blogu
3. będzie mi miło, jeżeli będziesz obserwować mojego bloga

To nie wszystko! Wśród osób, które od czasu ostatniego candy odwiedzają mojego bloga i zostawiają miłe słowo rozlosuję 3 zestawy - niespodzianki.

I jeszcze kilka różnych ujęć notesu:







 

pozdrawiam,
A.

7/21/2012

Jak chcieli mi ukraść latarenkę, widok na okno, doniczki i pomarańcz.

Jak chcieli mi ukraść latarenkę, widok na okno, doniczki i pomarańcz.
Kocham pomarańcze, jestem ruda, ale nie lubię koloru pomarańczowego. Nie lubię do tego stopnia, że kiedy tworzyłam pomarańczową kartkę miałam sporą zagwozdkę... W ostateczności wplątałam trochę żółtego i udało się - misja zakończona.



A zmieniając temat... Jakiś czas temu pokazałam dwie doniczki, na które trafiłam w sklepie ze wszystkim i z niczym. Zaprezentowałam je wtedy w sepii, ale obiecałam zdjęcia w kolorze. Przeznaczeniem większej były i zostały wszelkie podręczne pisadła, nożyki, pędzelki... Z kolei w mniejszej miał się znaleźć kwiatek. Doniczki planowałam postawić na parapecie. Jednak parapet zamieszkał przepiękny storczyk, wobec czego doniczki chwilowo wylądowały na biurku. Mała bez kwiatka, bo ręki do roślin nie mam i zajmowanie się trzecim kwiatem może mnie przerosnąć ;) Zdjęcia doświetlane światłem sztucznym, co rzuca się w oczy od razu... Niestety  jest lipiec, mieszkam prawie nad morzem, dlatego z nieba od tygodnia leje się deszcz, a słońce nie wychodzi zza chmur.


Wspomniane doniczki:


A ponieważ na zdjęciu widać latarenkę to opowiem Wam jak to chcieli mi ją ukraść. Wpadliśmy kiedyś z M. do IKEI, właściwie po nic konkretnego, dlatego stojąc w kolejce do kasy mieliśmy tylko jedną rzecz. Przed nami stało małżeństwo z dzieckiem - zakupów sporo, ale wszystko już zapakowane. Stali jeszcze przy kasie, koleś upychał rachunki i pieniądze do portfela, a nas pani kasjerka zdążyła błyskawicznie skasować. Latarenkę przesunęła na blat za kasą, ja płacę i widzę kątem oka, że koleś, który dalej stoi i upycha rzeczy w portfelu pokazuje żonie latarenkę. Moja myśl: "pewnie im się spodobała" i nagle słyszę przyciszony głos "żony": "to weź". Po czym koleś wziął latarenkę i odszedł od kasy. Oczywiście zareagowaliśmy błyskawicznie, złapaliśmy go za rękę, on odstawił lampion i zwiali zanim cokolwiek zdążyliśmy powiedzieć. Dawno nic mnie tak nie zdziwiło...


A tutaj jeszcze baletnica, którą widać na pierwszym zdjęciu.


I na koniec prześliczne serduszko - prezent od Blue-Anny, który już kiedyś pokazywałam, ale nie zaszkodzi pokazać raz jeszcze.


Poszalałam dzisiaj, teraz uciekam stworzyć dla Was niespodziankę. Szczegóły już wkrótce.

Pozdrawiam,
A.


7/15/2012

Kolejne zaległości i wycieczka po okolicznych dworkach.

Kolejne zaległości i wycieczka po okolicznych dworkach.
Zacznę od zaległości - kartka na Chrzciny. Kolory nie pozostawiają wątpliwości - pamiątka jest dla chłopca.



Nic więcej nie jestem w stanie zaprezentować - całość wybyła zanim zrobiłam zdjęcia. Jednak pochwalę się dzisiaj odkryciem, którego dokonaliśmy z M. w zeszły weekend. Szukając pewnego miejsca zobaczyłam znak "Dworek Paraszyno 4 km". Namówiłam M. żebyśmy zjechali z trasy i sprawdzili to miejsce. Akurat byliśmy bardzo głodni, więc planowaliśmy coś zjeść. Jadąc po prawdziwych wertepach, wąską drogą przez las w końcu skręciliśmy w tę oto wybrukowaną ulicę 



i zobaczyliśmy nasz cel - z daleka wyglądał pięknie i malowniczo. Z bliska też jest piękny, malowniczy, ale niestety przede wszystkim w oczy rzuca się to, że jest opuszczony. 



Miejsce opuściliśmy zachwyceni oraz zawiedzeni (jak można dopuścić do tego, żeby tak niesamowity obiekt niszczał w oczach) i głodni, ale tego dnia odwiedziliśmy jeszcze pięć innych dworków, których zdjęcia pokażę kiedy indziej.


A.






7/07/2012

Działo się w ostatnim miesiącu tak dużo... 4 tygodnie z remontem,  2 wieczory panieńskie i 2 wesela... I chociaż było wspaniale: wytańczyłam się, wyskakałam, wiele razy wzruszyłam (a do tego mam szczególne skłonności), to jednak tempo mnie przerosło... i cieszę się, że w ten weekend trochę odpocznę :) Pogoda średnio sprzyja... Od rana ciągle grzmi i pada, ale przynajmniej nie ma duchoty.
Niestety gapa ze mnie wielka, kartki robiłam na ostatnią chwilę i niektórych nie zdążyłam sfotografować... A jeśli zdążyłam to niestety jakość pozostawia wiele do życzenia, dlatego ujęcia są pojedyncze.





Dziękuję wszystkim, którzy odwiedzają moje zakamarki, mimo, że rzadko publikuję posty.
Pozdrawiam!


podobne posty