4/13/2015

Klucze do nowego mieszkania.

Klucze do nowego mieszkania.
Święta rozłożyły mnie na łopatki fundując jedną z odmian grypy, która przeciągnęła się w dwutygodniowe zwolnienie po nocnej wizycie na pogotowiu. Cały tydzień nie miałam siły i ochoty na jakiekolwiek interakcje internetowe - blog pozostawiony sobie, podobnie ze stroną na Facebook'u czy nawet Instagramem, choć zrobienie kilku ujęć telefonem nie wymaga specjalnych mocy. Ale koniec obijania się, wracam do bloga szczególnie, że mam o czym pisać - od końcówki marca mamy nowe mieszkanie.

nowe mieszkanie


To również przyczyna, dlaczego ostatni post pojawił się 27 marca. Planowaliśmy, robiliśmy zakupy, sprzątaliśmy i marzyliśmy. Nasze główne koncepcje pozostają bez zmian (z jednym wyjątkiem, ale o tym zaraz!), część pomysłów się klaruje, ale najfajniejsze jest to, że razem z M. mamy wspólną wizję.

Pisałam Wam o moich dylematach odnośnie kuchni, a jakiś czas później wspomniałam o konkretnych planach wobec tego pomieszczenia. Rozwinęłam temat inspiracji łazienkowych, przemyślałam sypialnię, zawędrowałam nawet do ogrodu, ale pominęłam pokój dzienny, czyli miejsce, w którym najpewniej będziemy spędzać większość czasu. Nie uwzględniłam salonu nie tylko w planach i przemyśleniach, ale również w budżecie. Prawdopodobnie dlatego, że pokój planujemy tylko przemalować, a wyposażenie już prawie mamy - od rodziców dostaliśmy kanapę, stół i krzesła. Mamy stolik z palety, który darzę sentymentem, bo jest świątecznym prezentem od M. Brakuje nam  jedynie witryny lub (i) komody, w której znajdą swoje miejsce serwetki, obrusy, świeczki, cała sterta gier planszowych i karcianych, część ceramiki, kieliszki oraz sporo innych rzeczy. To nie taki duży wydatek w porównaniu do całej zabudowy kuchni i właśnie do tego sprowadza się dzisiejszy post... Podjęliśmy decyzję, mam nadzieję mądrą, że na razie nie wymienimy mebli kuchennych. Dlaczego porzuciłam myśl o wymarzonej kuchni, o której myślę, mówię i piszę od pół roku?

Pierwsza rzecz to fakt, że zabudowa, która czeka na nas w naszej nowej kuchni (a starej kuchni rodziców) jest zrobiona na wymiar u stolarza i jest w całości wykonana z drewna. Główny układ planowaliśmy zostawić zmieniając jedynie szerokości niektórych szafek, przemieszczając piekarnik spod płyty na wysokość  blatu itd. itp. Zmiany były na tyle duże, że nie pozwalały na przerobienie tych mebli pod mój wymarzony układ, a może nie tyle, że nie pozwalały, ale mijały się z celem, bo w podobnej cenie mieliśmy mieć nowe meble. Poza tym w tej chwili mam białą kuchnię i przy tym kolorze chciałabym zostać. Ciągle zastanawiałam się nad przemalowaniem mebli, a M. zachęcał mnie dwoma hasłami "będziesz miała temat na bloga" & "za zaoszczędzone pieniądze pojedziemy na wakacje". Myśl o zaoszczędzeniu sporej kwoty kusiła. No i podjęliśmy decyzję, do której przyczyniły się dwie blogerki i ich połówki. Pierwsza to Lu z Enjoy Your Home, która na swoim blogu pokazała tak niesamowitą metamorfozę 25 metrów kwadratowych w bloku i tym samym przypomniała mi jak wiele rzeczy można zrobić samemu dużym nakładem pracy, ale za to niższym kosztem. Wspólna praca nie tylko przyniesie nam doświadczenie z branży remontowo - budowlanej (bezcenne!), ale będzie źródłem wielu wspomnień, radości, kłótni ;) aby w rezultacie wzmocnić nasz związek. Podziwiając Lu i Szarlatana dalej miałam nieco obiekcji, pewnie częściowo ze względu na wygodę i niechęć porzucenia wymarzonego, dopracowanego na tip top projektu.

Ostatecznym impulsem był post, który przed świętami opublikowała Ali z bloga Kolorowe marzenia Ali ukazując w nim nowe oblicze kuchni - z przemalowanymi szafkami. Byliśmy akurat w trakcie dyskusji, kiedy zajrzałam na Jej bloga. Ta kolosalna zmiana wnętrza i nadanie mu zupełnie nowego charakteru oraz świeżości poprzez przemalowanie mebli i płytek utwierdziła nas w podjętej decyzji.

Tak wyglądała nowa kuchnia w sobotę, kiedy M. zabrał się za odkręcanie mebli. Kapnęłam się, że nie mam żadnych zdjęć ze stanu obecnego, dlatego na szybko zatrzymałam kilka ujęć telefonem.

przed i po

Co będziemy robić? Zmienimy płytki oraz podłogę. Przemalujemy meble i ściany. Wymienimy parapet, blat i zlew, kuchenkę na płytę i piekarnik (z obecnego mieszkania). Na koniec maźniemy kawałek ściany farbą tablicową, wymienimy uchwyty, a na parapecie ustawimy mnóstwo doniczek z ziołami. Będziemy zmęczeni, ale szczęśliwi. Dobry plan? 

Uściski,
Agafia
podobne posty