9/29/2014

Fotograficzne podsumowanie miesiąca!

Fotograficzne podsumowanie miesiąca!
Witajcie!

Wróciłam z nową energią po dwóch tygodniach urlopu :)

Na moim profilu na Instagramie mogliście podejrzeć co robiłam i gdzie byłam, kiedy blogowe posty publikowały się dla Was automatycznie. Tych co jeszcze nie widzieli, a także tych co już przejrzeli "Instafoty" zachęcam do czytania dalej...

Fotograficzne podsumowanie miesiąca


Dziś, z okazji końcówki miesiąca oraz ze względu na ogólne pourlopowe i poweselne zamieszanie szybki post zdjęciowy.

kolaż wrzesień

Wrzesień - miesiąc zjawisk atmosferycznych ;) Deszcze, burze, mgła oraz słońce i piękna pogoda podczas której idealną przekąską były domowe lody i mrożona kawa. We wrześniu cieszyłam się z porannych kwiatów od M. i wrzosów na parapecie w pracy. Zaczęliśmy planować urlop, a ja rozpoczęłam karierę sportowca ;)


Dziewiąty miesiąc roku był bardzo apetyczny! Sushi (własnoręcznie rolowane), które kocham!. Pierwsze orzechy włoskie, prosto z drzewa. Pyszny deser w Pradze, tak pięknie podany, że musiałam go uwiecznić i mnóstwo dobrej kawy w mojej nowej filiżance - pamiątce z praskiej Manufaktury. Trafił się też przypadkowy zakup - buty w pepitkę idealnie łączące się z moją ulubioną spódnicą. Ostatni weekend minął nam wesoło i weselnie - bawiliśmy się na weselu przyjaciół - fota w prawym, dolnym rogu to exploding box.

Wrześniowe podsumowanie

Dwa ostatnie kolaże to nasz urlop. Rozpoczęty przeze mnie nad morzem podczas panieńskiego weekendu przyjaciółki, a kontynuowany podczas road tripu z M. Odwiedziliśmy Drezno, Karlowe Wary, Pragę i Kotlinę Kłodzką, zahaczając o wiele ciekawych miejsc.

Podróże małe i duże

A wiecie, że dzisiaj obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kawy? Z tej okazji uciekam wypić jedną w mojej nowej, ulubionej filiżance w groszki.

Kawa


Mam nadzieję, że dostanę kopa i zdążę posprzątać chociaż część rzeczy po naszych wojażach. Pewnie nie, bo niedługo uciekamy z domu na poprawiny poprawin wesela :)

Zachęcam do odwiedzin na facebook'u i profilu na Instagramie

Uściski, udanego tygodnia i do czwartku!

A.

9/25/2014

Kaszuby Północne

Kaszuby Północne
Witajcie!

Pisałam Wam już kiedyś o geocachingu? Na pewno! Wspomniałam w poście o Gdyni, a prawdopodobnie gdzieś jeszcze przemknęło kilka zdań. O zabawie więcej przeczytacie na przykład na Wikipedii, wujek google też powinien pomóc. Tych najbardziej zainteresowanych, żądnych przygody lub szukających sposobu na wyciągnięcie leniwych dzieci / mężów / żon / dziewczyn / chłopaków / znajomych z domu odsyłam do serwisu opencaching.pl

Dla nas geocaching to weekendowa rozrywka, sposób na spędzenie popołudnia lub motywacja do wieczornych spacerów, a czasem nawet wyjścia z domu. Przy okazji poznajemy okolicę bliższą (którą już dawno powinniśmy znać, a jak się okazuje - niekoniecznie tak jest) i dalszą. Odkrywamy historię, poznajemy ciekawe fakty, a przede wszystkim trafiamy w niesamowite, często zapomniane, miejsca. 


Na zdjęciu (z portalu gdynia.pl) nasza najbliższa okolica, czyli Kaszuby Północne. Poniżej trochę zdjęć z naszych regionalnych wycieczek.

starówka w Lęborku
Lębork

Kaszuby
Rozłaziono
wiadukt
Młyński wiadukt
Grobowiec rodziny Von Grass - Starzyński Dwór

wiatraki na Kaszubach
Wiatraki

wiatrak

Bociek

Dębki
Dębki, plaża

żuk

Zachód słońca Karwia



Hel

pola


Pozdrawiam i dziękuję każdemu, kto poświęci minutę na pozostawienie komentarza :)

Agafia

PS: Odwiedzaliście mój profil na Instagramie? Zapraszam na migawki z urlopu :)

9/22/2014

Kreta

Kreta

Kreta


Witajcie!


Rok temu, o tej porze, wygrzewaliśmy się na Krecie podczas naszej podróży poślubnej. Znajomi, którzy właśnie planują wyjazd w to samo miejsce byli inspiracją do stworzenia tego posta i zachętą do odświeżenia wspomnień.


Wyjazd organizowaliśmy sami, polecam każdemu :) Znaleźliśmy tani lot (w sieci ofert jest mnóstwo), nocleg przez booking.com, spakowaliśmy walizki i polecieliśmy do Chani.

Port w Chani
Port w Chani.



Chania latarnia


Olbrzymie stragany rozstawiają się codziennie na innej ulicy.

Miasto jest niesamowicie urocze. Pełne wąskich uliczek, tajemniczych zakątków, sympatycznych ludzi i... kotów :)


Nie siedzieliśmy na miejscu, chociaż faktycznie najwięcej czasu spędziliśmy przemierzając Chanię wzdłuż i wszerz. Wybraliśmy się też do Samarii - najdłuższego wąwozu Europy. Pieszą wędrówkę zaczęliśmy w Omalos, do którego dojechaliśmy autokarem podziwiając takie widoki:

droga do Omalos
  
Kto nie miał siły na przejście 16 km mógł wsiąść na osiołka.




Po kilku godzinach dotarliśmy do Agia Roumeli - wioski, do której dojście prowadzi wąwozem przez góry lub drogą morską, nie ma drogi dla samochodów :) Miejscowość funkcjonuje jednak fantastycznie, zjedliśmy pyszny obiad, wypiliśmy po piwku, podjedliśmy ser i czekaliśmy na prom, którym dotarliśmy do Chora Sfakion. Wykończeni wsiedliśmy do autokaru i w ciszy kontemplowaliśmy trasę. Piękna, prawda?



Chora Sfakion

Wyjazd z Chora Sfakion
Odwiedziliśmy też Falasarnę. Tutaj spotkał nas mały zawód - przewodnik opisywał starożytne miasto, my zastaliśmy kilka kamieni na krzyż za płotem. Za to woda była przepiękna, pogoda słoneczna, a piasek miejscami różowy!





Z czym jeszcze będzie kojarzyć się nam Chania? Z przepysznym, regionalnym piwem Charma - nie jestem fanką tego złotego napoju, zdecydowanie preferuję wino. Tym razem zrobiłam odstępstwo - piwo było tak pyszne, że wina prawie nie posmakowałam. Niestety nie mogliśmy zabrać zapasu do domu, jest sprzedawane jedynie do knajp, w 25-litrowych beczkach. Czerwono- zółty szyld poniżej to właśnie nasze ulubione greckie piwo.


Co jeszcze? Kapliczki! Ich ilość jest niesamowita. Na początku zwracałam uwagę na każdą, po czasie zaczęły wtapiać się w krajobraz :)

kapliczki Kreta

Jako pamiątkę przywieźliśmy między innymi mnóstwo ziół - suszonych, świeżych, zerwanych przez nas oraz mieszanek kupionych na targu. Pokochaliśmy kuchnię kreteńską i odtwarzamy ją teraz w naszej kuchni.

zioła Kreta

A teraz uciekam, muszę się pakować. Jutro zaczynamy urlop, ale kiedy to czytacie jesteśmy już w połowie naszej samochodowej wycieczki :)

Pozdrawiam,
Agafia.

9/18/2014

Co kupiłam w Amazing Decor.

Co kupiłam w Amazing Decor.

Kolejny gadżet w kuchni.

Zakupy w Amazing Decor.

Jak pisałam w ostatnim poście  zrobiłam niedawno zakupy w Amazing Decor. Jestem straszną kuchenną gadżeciarą i już nie mogę się doczekać, kiedy będziemy mieli większą kuchnię - znajdzie się miejsca do kolekcjonowania łyżeczek, foremek, talerzy, misek... :)

Miało być o zakupie, a jak zwykle odbiegłam od tematu, dlatego do rzeczy:
Już w wakacje chciałam sobie sprawić foremki do lodów na patyku. Zainspirowały mnie smakowite posty Agnieszki z the POLKA DOT project. Foremki oglądałam w Empiku (wygląd rakiety), później w Auchan  (kolorowe parasolki), a ja chciałam zwyczajne, proste w wyglądzie i kształcie, z naturalnymi,  drewnianymi patyczkami.  Nareszcie mam!




W mojej mini fabryce lodów na pierwszy rzut do zblendowania poszło mango i mleko kokosowe. Naturalnie, bez dodatku cukru, mniam!



Poniżej moi nowi, mali, kuchenni pomocnicy.


Pozdrawiam serdecznie z wakacji! Prawdopodobnie właśnie zwiedzam Pragę :)

Agafia

PS: Foremek w sklepiku było więcej :)

9/15/2014

Nowe miejsce na mapie Gdyni.

Nowe miejsce na mapie Gdyni.

Amazing Decor.


Sklep w Gdyni.


Nie dotarłam na otwarcie, jednak udało mi się przekroczyć próg tego wspaniałego miejsca w ostatni piątek sierpnia. W Gdyni, na ulicy o ładnie brzmiącej nazwie Żwirki i Wigury powstał mały raj dla wszystkich osób, które przywiązują wagę do swojego najbliższego, domowego (i nie tylko) otoczenia.  Zauroczona skandynawskim designem wiedziałam, że muszę postawić tam swoją stopę.

Amazing Decor



No i wsiąkłam! Od pierwszego momentu, kiedy przy drzwiach powitał mnie miętowy, wdzięcznie fruwający motyl, wiedziałam, że jestem w wyjątkowym miejscu. W sklepie, który powstał z pasji (oraz z pasją) i jest nie tylko miejscem pracy, ale przede wszystkim spełnieniem marzeń i chęcią podzielenia się nimi.

wejście do sklepu

W Amazing Decor spędziłam chyba godzinę. I nie tylko dlatego, że robiłam zdjęcia czy zachwycałam się każdym przedmiotem po kolei, ale również ze względu na sympatyczną właścicielkę Krysię, z którą rozmowa płynęła tak miło jakbyśmy się znały od dawna.
Słowa nie oddadzą charakteru tego sklepu, dlatego zobaczcie co zatrzymałam w kadrze.








tea light house

heart

Amazing Decor


Amazing Decor

Zwróćcie uwagę na przepiękną podłogę! :)



melaminowe łyżeczki



Czy coś kupiłam? Oczywiście! Jeżeli jesteście ciekawi, zapraszam na bloga w czwartek. Co prawda jestem daleko od domu, jednak abyście tym razem o mnie nie zapomnieli, przez dwa tygodnie, kiedy będę się "urlopowała" na poście pojawi się kilka postów.

Uściski, ślicznie dziękuję za każdy komentarz!!!

Agafia
podobne posty