1/16/2018

Najlepszy prezent dla Babci i Dziadka.

Najlepszy prezent dla Babci i Dziadka.
Mam dziś dla Was bombę! Najlepszy pomysł na prezent dla Babci i Dziadka! Naprawdę najlepszy.

Ale od początku...

Jedna z moich babć, jeśli chodzi o prezenty, jest dość specyficzna. Gromadzi je w szafie opisane imieniem darczyńcy, aby po Jej śmierci trafiły do niego z powrotem. Trzy razy do roku staję przed dylematem co kupić. Koszulę nocną, którą dostanę po śmierci babci? Słodycze, które odda pozostałym wnukom? Bardzo Was lubię drodzy kuzyni, ale bez przesady. Jest też opcja, aby kupić coś dedykowanego sobie. Będzie jeszcze jakieś 15 lat (mam nadzieję) na przechowaniu w komodzie u babci. Czego mogłabym potrzebować jako 45-latka?

Rok temu wpadłam na genialny pomysł. I trafiłam!
 
najlepszy prezent dla babci


coffee

Co dać Babci? Album ze zdjęciami. Nie taki zwykły, choć i ten sprawiłby radość. Wykaż się, poświęć trochę czasu i zrób album idealny. Dla Babci nie zrobisz?

W zeszłym roku kilka dni przed urodzinami babci napisałam do kuzynostwa żeby przesłali przynajmniej 10 swoich zdjęć. Jest nas razem już 17 wnucząt (licząc mężów i żony) i 7 prawnuków. 
Zdjęcia wywołałam i tu zaczęła się przygoda. 
Nie miałam żadnej koncepcji, czasu mało, dlatego wspólnie z kuzynką Alą postanowiłyśmy pójść na żywioł! Zasiadłyśmy do stosu zdjęć z butelką wina i w jeden wieczór stworzyłyśmy arcydzieło, którym babcia chwali się wszystkim odwiedzającym. Choć ma niewielkie poczucie humoru uśmiechnęła się przy tym albumie milion razy i wzruszyła drugie tyle, a ja wiem, że ten album był strzałem w dziesiątkę.

Chcecie zrobić taki album, a nie macie pomysłu? Poprowadzę Was za rękę.

Jak zrobić najlepszy prezent na Dzień Babci i Dziadka? 

prezent dla babci

Album jest dla babci / dziadka, więc zacznij od życzeń. My na pierwszej stronie wkleiliśmy zdjęcie babci i dodaliśmy życzenia.
Na kolejnych stronach pojawiły się zdjęcia wnuków w porządku chronologicznym zapoczątkowane zdaniem: "W ciągu Twojego długiego, pięknego życia, przez które przechodzisz z uśmiechem, jedenastokrotnie zostałaś babcią. XX.XX.XXXX na świat przyszła Twoja pierwsza wnuczka ....". Do opisu dodaj zdjęcie, a resztę strony możesz wypełnić osobistymi życzeniami.
album rodzinny 
photoalbum

"Na pewnym etapie życia każdy z nas zaczął szukać drugiej połówki" - to zdanie może zacząć kolejną część albumu (u nas zaczęło), a kilka kolejnych stron wypełnij zdjęciami par.

"Wnuki, w przeciwieństwie do Twoich dzieci pamiętały o słusznej kolejności - najpierw ślub, potem dzieci" Dla naszej babci to chyba najważniejsze zdanie w albumie, które rozpoczyna serię zdjęć ślubnych uzupełnionych o daty.

"Naturalne było, że zaczęli się rozmnażać..." to moment na prezentację prawnuków.

A teraz pora na freestyle! 

Najlepiej rozłożyć wszystkie pozostałe zdjęcia i podzielić je na jakieś kategorie. Sport, jedzenie, dzieciaki, wakacje, natura, Polska, plaża, taniec, śpiew, moda, imprezy, zwiedzanie... 

U nas powstała historia, którą przeczytacie poniżej. Jedna strona, jeden wers i kilka zdjęć.


Staramy się trzymać w kupie. [zdjęcia grupowe]
Bawimy się razem, [zdjęcia z wesel]
choć jest już nas kilka pokoleń. [babcia z wnukami, prawnukami]
W spadku po przodkach otrzymaliśmy wiele talentów!
Umiemy tańczyć! [wiadomo co na fotach]
Śpiewać i grać!
Mamy siłę dźwigać ciężary! [zawsze znajdzie się jakaś fota, gdzie ktoś coś trzyma]
Potrafimy dobrze się ubrać.
Jesteśmy wysportowani...
chociaż lubimy dobrze zjeść
i wypić!
Pamiętamy o odpoczynku,
choć odpoczynek to nie tylko leżenie brzuchem do góry!
Aktywnie zwiedzamy,
kochamy naturę,
morza,
góry
i lasy.
W naszej rodzinie każdy jest słodkim słodziakiem,
piękną kobietą
lub przystojnym mężczyzną.
Jesteśmy super rodziną!
I choć czasem jest nam ciężko...
to bardzo się kochamy,
a wszystkie ważne chwile uwieczniamy na zdjęciach.

Do albumu możecie wpisać rodzinne anegdoty, zabawne teksty, powiedzonka. Nie ograniczajcie się tylko do pięknych, pozowanych zdjęć, przecież Babcia i Dziadek niejednokrotnie widzieli Wasze głupawe miny czy fochy. Popuśćcie wodze fantazji i umieśćcie w albumie co tylko Wam przyjdzie do głowy. Macie moją gwarancję, że dziadkowie ucieszą się bardziej niż z najprzyjemniejszego w dotyku koca, wielkiego bukietu kwiatów czy butelki Biovitalu. 

To co? Robicie album? A może już macie prezent? Jaki?

Uściski,
A.

PS. Czytacie, korzystacie, lubicie? Udostępnijcie, podajcie dalej, zostawcie komentarz. Dziękuję :*



1/09/2018

Nieudany krok w Nowy Rok?

Nieudany krok w Nowy Rok?
Miał być manicure hybrydowy w kolorze złotym i czerwonym, sukienka, może niekoniecznie balowa, ale jednak kiecka zamiast zazwyczaj noszonych w domu szmacianych spodni. Miały być dobre przekąski, nie homary i kawior, coś prostego, a jednak rajskiego dla podniebienia. I brokat na oczach też miał być. Sylwester w końcu. I to wszystko miało być w domu. Z przyjaciółmi.

Był dom. Były cienie, ale pod oczami. Nie było sukienki, były szmaciane spodnie. Paznokci nie zrobiłam. Jedzenie - skończyło się na krakersach i kabanosach. Nie było przyjaciół. A wszystkiemu winny rotawirus lub zatrucie pokarmowe, które mnie powaliło na koniec roku. Dlatego po ogarnięciu dzieciaków usiedliśmy w dwójkę przy stole i popijając herbatę graliśmy w planszówki. Mimo wielkiego nieprzygotowania wskazówka wybiła północ, niebo za oknem rozświetliło się tysiącem fajerwerków i zaczął się Nowy Rok. I choć nie było tak jak zaplanowałam to spędziliśmy całkiem miły, choć bardzo spokojny wieczór.

Mówią, że jaki Nowy Rok taki cały rok. Nie będę narzekała, gdyż nie licząc tego, że się nie wyspaliśmy (ale kto chodzi wyspany przy pakiecie noworodek + prawie dwulatek) to mieliśmy bardzo przyjemny, rodzinny dzień. Nie jestem zachłanna, wystarczy mi jeśli 2018 będzie jak 2017.

Wydarzyło się w nim mnóstwo cudownych rzeczy, ale oczywiście jedno zdominowało resztę.
Kuby pierwsze urodziny były jednocześnie dniem, w którym dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami po raz drugi, a 5 grudnia, prawie miesiąc przed czasem, na świecie pojawił się Tomuś.

Druga rzecz na mojej liście wdzięczności i radości roku 2017 to sprzedaż motoru! W dniu narodzin Tomka znalazł się kupiec na tą znienawidzoną przeze mnie maszynę. Nie macie pojęcia jak bardzo nie lubię motocykli i motocyklistów. Nie personalnie, ale ogólnie. Nie ludzi, którzy siedzą skryci w czarnych ciuchach i kasku, ale ogólnie motocyklistów. Każde wyjście M. na motor wywoływało u mnie palpitacje serca. Bo może gdzieś tam pod kaskiem były jakieś pozostałości odpowiedzialności, ale motocyklista nie ma wpływu na wszystkich kierowców dookoła i to właśnie najbardziej mnie przerażało. Dlatego cieszę się, że motor- srotor już nie jest moim problemem. I kocham mojego Męża jeszcze bardziej za to poświęcenie.

Co jeszcze? Mnóstwo małych i większych radości. Krótsza o miesiąc ciąża (przez moje burze hormonów i coraz mniejszą cierpliwość M moglibyśmy nie dotrwać jako małżeństwo do porodu w normalnym terminie), biała podłoga w sypialni, przemalowanie drzwi wejściowych na miętowo, śluby, narodziny kilku maluszków, ciąże wśród rodziny i przyjaciół. Wakacje z przyjaciółmi, wieczory z planszówkami, wypady do Escape Roomu, niezliczone pyszne obiady, kawy z przyjaciółkami, krótkie wycieczki samochodowe, wypady nad morze.... Mogłabym tak wymieniać bez reszty.







 2018 też będzie dobry! Życzę sobie zdrowia i zdrowej rodziny, a na całą resztę wierzę, że mam wpływ. Będę szczęśliwa jeśli pod koniec roku w kolekcji wspomnień będą spotkania z przyjaciółmi, kolejne zmiany w mieszkaniu, podróże małe i może jakaś jedna większa, spacery, kawy na mieście, wieczory planszówkowe. Zamierzam cieszyć się z tych drobnych momentów, celebrować je i pamiętać, że w życiu chodzi o bycie szczęśliwym. I na to na pewno mamy wpływ. 


Czy mam jakieś plany i postanowienia?
No jasne! Mnóstwo!
Są wśród nich plany, które 2 stycznia podjęła duża część kobiet - schudnąć. Ja też chcę. Mam nadzieję, że zgubię kilogramy, moje pozostałości po 8 miesiącach ciąży.
Chcę skończyć odgracanie naszego mieszkania, sprzedać lub oddać niepotrzebne rzeczy. Większość już ogarnęłam korzystając z tzw. "syndromu wicia gniazda". 
Chcę nauczyć się gotować tradycyjne polskie dania. Tu możecie się roześmiać -choć całkiem dobrze gotuję i lubię to robić to w zeszłym tygodniu pierwszy raz w życiu robiłam krupnik. I takich normalnych zup, których nigdy nie gotowałam jest mnóstwo. Podobnie z gołąbkami, zrazami.... Czas to nadrobić. 
Chcę spędzać więcej czasu z dzieciakami na świeżym powietrzu, uszyć kilka rzeczy, zrobić w końcu swój zakwas i częściej piec chleb, nie tylko taki z garnka.  Mam nadzieję, że przeczytam więcej książek (choć w 2017 nie było ich mało), skończę wszystkie rozpoczęte (a tych jest mnóstwo). 
Co jeśli się nie uda? Nic. Przyjdzie 2019 i zacznę od nowa. Nie będę rozpaczać, bo tak w gruncie rzeczy nie potrzebuję żadnych radykalnych zmian w swoim życiu. Jestem szczęśliwa tu, gdzie jestem. 

I Wam kochani czytelnicy życzę tego samego co sobie - zdrowia, zdrowej rodziny i bycia szczęśliwym, cokolwiek to dla Was oznacza :)

A.

PS: Jednak jest motocyklista, którego lubię! To Wujek Rysiek! Odpowiedzialny, jeździ przepisowo!!!!  Gdyby M. jeździł z nim to może nie miałabym nic przeciwko. I jeszcze kuzyn Patryk, bo choć nigdy nie widziałam go na motorze, to Jego żona lubi z nim jeździć, a po spędzeniu dwóch lat z Alą (razem w ciąży i na macierzyńskim) nie odniosłam wrażenia, że jest wariatką :P Pozdrawiam!

11/17/2017

Książki dla dzieci

Książki dla dzieci
Kiedyś, na spotkaniu służbowym, pewna sympatyczna przedstawicielka handlowa, powiedziała mi mądre zdanie, które staram się, żeby przewodziło mojemu macierzyństwu: "Ciesz się tym co jest, nie czekaj z niecierpliwością na to co będzie".

Nie raz słyszeliście gdzieś w rodzinie, wśród znajomych, a może sami tak mówiliście: "Nie mogę się doczekać, kiedy będzie... chodzić, przesypiać całe noce, powie mama, zacznie mówić, przestanie jeść z cycka" itd. itp. A przecież taka kolej rzeczy i to wszystko nastąpi. Szybciej niż nam się wydaje.

I choć cieszę się chwilą obecną to było coś, na co czekałam z niecierpliwością. Na dzień, w którym Kuba zrozumie, że książki są super.

biblioteka dziecięca

JJ przez długi okres czasu nie wykazywał zainteresowania literaturą. Obojętne były mu pięknie wydane kartonowe książeczki. Ba! On nawet ignorował te gumowe, wodoodporne. Grube, cienkie, małe, duże - potrafił przejrzeć je w 30 sekund, po czym odchodził znudzony. Po skończeniu mniej więcej 15 miesięcy nastąpiła zmiana o 180 stopni. I tak jest do dziś.

Z książką zaczynamy dzień, z książką siedzimy na kanapie, łóżku, fotelu, podłodze. Ba! Kuba czyta też w łazience- na nocniku, jeśli książka jest w zasięgu jego małych rąk. Zdarzyło się, że przebudzony o 2 w nocy przyniósł nam książkę do łóżka, otworzył i zaczął zadawać serię pytań "Co to?". Dziecięce książeczki walają się u nas po całym domu, właściwie nie ma miejsca, gdzie nie leżą, bo choć staram się znosić je z powrotem do pokoju Kuby to dostają nóżek i wracają w niepożądane miejsca.

Wydaje się, że Kuba nie jest specjalnie wybredny. Kiedy siadamy na kanapie obok regału z książkami to nie przebieramy tylko czytamy prawie wszystko po kolei. Jednak kiedy Kuba przychodzi z książkami do sypialni lub salonu to są to zawsze te same pozycje. Zdecydowanie ma swoich faworytów i o nich będzie dzisiejszy post.

Książki dla dzieci


Ulica Czereśniowa

Jesień na ulicy Czereśniowej

Niezaprzeczalny numer 1 to Ulica Czereśniowa Wydawnictwa Dwie Siostry. Jesteśmy w posiadaniu trzech książek z tej serii: Jesień, Zima, Wiosna, a na pewno zaopatrzymy się w pozostałe dwie: Lato i Noc. 
Każda książka przedstawia te same miejsca na Ulicy Czereśniowej z tymi samymi bohaterami, ale w różnych sytuacjach, często adekwatnych do danej pory roku. 
My przygodę z Ulicą Czereśniową rozpoczęliśmy, kiedy Kuba miał prawie 14 miesięcy. Przez długi czas oglądaliśmy i pokazywaliśmy najprostsze rzeczy: auto brum, brum, kotek miau, piesek hau, krówka, świnka itd. Potem zaczęliśmy (ja i M) nazywać bohaterów (na okładce są podpisani, nie wszyscy, ale mając trzy części znamy imiona większości), opowiadać co robią, pokazywać zależności pomiędzy jedną a drugą stroną. Teraz pytamy o coraz drobniejsze szczegóły, a Kuba z zaciekawieniem jeździ palcem po stronie i szuka. Jeśli nie zadajemy pytań to włącza swoją litanię "co to? co to? co to?" Wiem, że książka będzie nam jeszcze służyła przez lata, bo sposobów na zabawę nią jest mnóstwo. Sprezentowałam jedną z części dzieciom kuzynki na Święta Bożego Narodzenia i po roku nie są znudzone, a to chyba najlepsza rekomendacja.

książki dla dzieci 1+

Króliczek

Z tego samego wydawnictwa pokochaliśmy króliczka (choć ja chyba trochę bardziej niż Kuba). Mamy pierwszą część "Śpij, króliczku" a miesiąc temu dołączyła do niej druga "Do kąpieli, króliczku". Wielki plus za to jak prostymi hasłami i obrazkami książka zachęca dziecko do aktywności. To chyba pierwsza książka, którą udało nam się przeczytać strona po stronie. I choć tekstu jest mało to ten kto ma dziecko zrozumie, że książki z dzieckiem można czytać nawet co piątą stronę, a spróbuje się inaczej... Przy króliczku nie ma tego problemu, Kuba czeka aż przeczytam polecenia i odpowiednio - puka króliczka w ramię, klaszcze żeby go przebrać, przykrywa kołderką, a najchętniej... daje mu buziaka na dobranoc. Czasem czytamy książkę i wykonujemy polecenia na pluszowym króliku - podwójna radość. Polecam!

domowa biblioteczka

wydawnictwo wilga

Wydawnictwo Wilga ma bardzo dużo książek dla dzieci i o ile niektóre pokochałam to są też takie, które kompletnie mnie nie przekonują, ale Kuba chętnie po nie sięga. Tutaj te, które lubimy oboje.
Wesołe wierszyki są nie tylko wesołe i naprawdę fajne, ale mają bardzo radosne ilustracje. Książka jest kolorowa, przyjemna dla oka. Wiersze na razie Kuby nie zajmują, nie przejmuję się, jeszcze dojdziemy do etapu, gdzie będę je recytowała wybudzona w środku nocy. Za to potrafi już wskazać chyba wszystkie zwierzęta, a jest ich tam całkiem sporo.
Książeczki, które widzicie obok to seria sprzedawana w estetycznym pudełku - Kuba dostał je w prezencie na roczek. Takie małe, duże, długie i wysokie. Wielki, wielki plus za obrazki, gdzie panda przypomina pandę, a biedronka biedronkę. Przykłady są ciekawe i różnorodne, a ilustracje ładne i na tyle rzeczywiste, na ile powinny być.

książki dla dzieci

wiersze Brzechwy

Wiersze i bajki Brzechwy to klasyka, której nie może zabraknąć w księgozbiorze dziecka. Na razie czytamy tylko fragmenty, Kuba nie ma cierpliwości do dłuższych kawałków. Nie zostawiam też tej książki w zasięgu jego niesfornych łapek w obawie przed porwaniem, bo nie zniosłabym tego. Ale polecam książkę, choć dla trochę starszych dzieci. 
Liczby Obracanka to książka do nauki liczenia, ale Kuba ją uwielbia. Łapie i kręci biedronką, świnką, rozgwiazdą i czymś jeszcze. Dla mnie średnia, nie podoba mi się, że na ostatniej stronie jest powielona cyfra "jeden" z okładki. To trochę tak jakby po 9 miała znowu nastąpić 1. Można było na okładce zrobić 0. Ale z dzieckiem się nie dyskutuje, a ono jest zadowolone.

książki dla najmłodszych

książki dla dzieci

książki dźwiękonaśladowcze

Wydawnictwo Olesiejuk króluje w najprostszych książkach. Seria OnoMaTo jest przez nas przewałkowana milion razy. Dla Maluchów rozpoczynających przygodę z książkami ten format jest chyba najwygodniejszy, obrazki są jasne i czytelne, krowa wygląda jak krowa, sowa przypomina sowę, co niestety nie jest tak logiczne, bo mamy książki, w których bez podpisów nie dałabym rady. Jedyne zastrzeżenie - książki mogłyby być grubsze, 5 podwójnych stron to bardzo mało. I choć kosztują tyle co bochenek chleba z ziarnami to wolałabym zapłacić trochę więcej i mieć jeszcze dwie lub trzy strony. No i do dzisiaj nie wiem z jaką intonacją czytać "dylu dylu" przy obrazku skrzypiec, bo "plum plum"przy harfie opanowałam do perfekcji.
Z serii "Kto się ukrył?" mamy dwie książki - tutaj na plus są realne ilustracje oraz okienka, które zaciekawiają dziecko. Osobiście nie jestem fanką tych książek, ale ciężko znaleźć drugie tak rzeczywiste obrazki w książkach dla dzieci, a nie każdy ma okazję wywieźć dziecko na wieś żeby pokazać mu jak wygląda krowa. Ja, kiedy pierwszy raz zobaczyłam na żywo krowę, podobno powiedziałam "Jaki duży piesek". Dzięki tej książce moje dziecko nie popełni tego błędu ;)
Słowniczek obrazkowy "Moje pierwsze słowa" to moja ulubiona książka tego typu. Mamy ich kilka i ta zdecydowanie jest najlepsza. Ma najwięcej elementów na każdej planszy, plansze we wszystkich ważnych dla dziecka tematach tj. zwierzęta, zwierzęta wiejskie, transport, ciało i wiele innych. Obrazki są ładne, spójne, czasem co prawda trochę przerysowane, ale nie ma problemu z odgadnięciem co przedstawiają. Dodatkowo każdy jest podpisany, dlatego nawet jeśli Dziadek ogląda książkę z wnukiem to nie będzie miał problemu. Mężczyznom trochę trudniej identyfikuje się poszczególne obrazki, mój tata na przykład nie wiedział czym na planszy był biały prostokąt z mniejszym, czarnym prostokątem w środku - a to był smartfon. Dlatego brawa za podpisy, dzięki nim, każdy kto ogląda książkę z dzieckiem będzie tak samo nazywał poszczególne elementy.

książka dla dzieci

Pucio uczy się mówić

Pucio uczy się mówić i Pucio mówi pierwsze słowa to pozycje wydawnictwa Nasza Księgarnia. Słyszałam o książce wiele dobrego, ale tak naprawdę kupiłam ją, bo moje serce skradło imię głównego bohatera. Mamy w domu małego Pucika, do Pucia mu ksywką całkiem blisko.
Super pozycja na początek. W pierwszej książce mamy komplet wyrazów dźwiękonaśladowych. Pucia zastajemy w różnych sytuacjach w domu, na spacerze, w lesie i na wsi. Pojawia się płacząca dzidzia, czyli w naszym wypadku młodszy braciszek - temat mocno wałkowany w ostatnim czasie. Jest karcenie, nagradzanie, zabawa, zwierzęta, zmiana pogody - ogólnie pełen przekrój sytuacji z otaczającego świata. Druga część to dzień Pucia krok po kroku. Między innymi jemy z nim śniadanie, idziemy do przedszkola, świętujemy urodziny, kąpiemy się, kładziemy spać. Prosty opis codziennych sytuacji opatrzony prostymi, ale ładnymi ilustracjami bardzo do mnie przemawia. Nie ma tu rozpraszaczy, wszystko jest przemyślane, ale też nie odnosi się wrażenia, że czegoś w książce brakuje. Czasem mam wrażenie, że za szybko omawiamy to co jest na danej stronie i mogłoby być tego więcej, ale to nie Ulica Czereśniowa i nie takie jest zadanie tej książki. Do Pucia również wracamy kilka razy dziennie i będzie nam jeszcze długo służył, bo książka przyda się nawet przy nauce czytania.

wiersze dla dzieci

A na koniec dwie perełki z wydawnictwa Nasza Księgarnia - książki z mojego dzieciństwa, przeczytane już n razy. Egzemplarz Kubusia za chwilę skończy 40 lat, wierszom Tuwima niedawno stuknęła 30. Nie muszę polecać, bo na pewno znacie Lokomotywę. Nie mogę się doczekać, kiedy będziemy to czytać razem, chórem - ja, Kuba i Junior2.

A Wy czytacie dzieciom? 
Jakie książki robią u Was furorę? 
Jakie książki z dzieciństwa zapadły Wam w pamięć?

Uściski,
A.

10/19/2017

Metamorfoza podłogi - jak szybko i tanio przemalować podłogę.

Metamorfoza podłogi - jak szybko i tanio przemalować podłogę.
Każdy kto mnie zna lub czyta mojego bloga zauważył, że lubię jasne wnętrza, w których przeważają biel i szarość. Gdybym urządzała mieszkanie od zera prawdopodobnie błagałabym M. o położenie białych podłóg. To moje marzenie. Niestety mieszkania nie urządzamy, a skuwanie płytek położonych trzy lata temu byłoby fanaberią. Co innego metamorfozy!

white interior

sypialnia marzeń

Widzieliście już jak przemalowaliśmy meble w kuchni, metamorfozie poddaliśmy również kilka innych rzeczy. Kiedy odkryłam, że istnieją farby do podłogi zamarzyłam żeby przemalować deski w sypialni. Mamy tam cienkie drewniane panele, których lata świetności już minęły, a ze względu na grubość nie można ich np. cyklinować. Podłoga jest zniszczona, a przede wszystkim ma mnóstwo przebarwień. Długo namawiałam M. na tą zmianę, właściwie od momentu przeprowadzki, nawet pytałam Was o rady na temat podłogi na Instagramie w kwietniu 2015
Niestety bez efektów! Minęły ponad dwa lata i nic! M. powtarzał, że nie zrobi z naszego mieszkania szpitala. Aż tu nagle naprzeciw moim marzeniom wyszła Tikkurila. Zaproponowali udział w akcji "Mała Wielka Zmiana". Wiedziałam, że się zgodzę, bo właśnie farbami Tikkurila odmieniłam kuchnię, stół i krzesła oraz biurko w moim domowym biurze. Przeczytałam maila M. i zapytałam się co o tym myśli proponując zmiany na przedpokoju. M. się rozmarzył, rozhulał i powiedział: "Napisz, że możemy pomalować też podłogę w sypialni". W tej samej minucie pisałam maila z obawy, że M. się rozmyśli.

jak pomalować drewnianą podłogę?

Jak szybko zmienić wnętrze?

Jak pomalować podłogę?

Tak oto zaczęły się zmiany w naszej sypialni. Paczka z farbami, w tym białą farbą Tikkurila Betolux Akva przyszła do nas już jakiś czas temu. Czekaliśmy na dzień, kiedy rodzice zabiorą Kubę i zaczęliśmy metamorfozę. Nigdy nie zgadniecie co zajęło nam najwięcej czasu... Otóż - wyniesienie łóżka z sypialni. Rama jest lekka, a wymiar najmniejszy możliwy 140x200. Jednak pod łóżkiem mamy autorską instalację M., czyli oświetlenie, które służy nam za lampki nocne i właściwie jest jedynym używanym źródłem światła. Do wyniesienia łóżka musieliśmy je rozkręcić, a przy okazji zdemontować tę instalację. Podczas gdy M. zajmował się tą skomplikowaną i czasochłonną operacją ja zdążyłam zeszlifować i dokładnie oczyścić oraz odtłuścić podłogę. Po odpowiednim przygotowaniu desek M. chwycił za wałek i w kwadrans pokrył podłogę pierwszą warstwą farby Tikkurila Betolux Akva. Malowanie zdecydowanie było najprostszym etapem - farba schnie naprawdę szybko, potrzebuje około 15 minut. Po godzinie M. nakładał kolejną warstwę.

Malowanie podłogi.


remont w domu

Metamorfoza podłogi

Jak malować podłogę?

malowanie drewnianych paneli

Malowanie podłogi

malowanie podłogi

Następnego dnia cieszyliśmy się ze świeżej, białej podłogi. I tak miało już zostać, ale zdecydowałam się na nałożenie trzeciej warstwy - tutaj wszystko zależy od upodobań. M. nie chciał nakładać, podobał mu się efekt, ja widziałam kilka miejsc "nieidealnych". Osobiście pomalowałam podłogę trzecią warstwą farby i nie macie pojęcia jaką dało mi to satysfakcję! Jest dokładnie tak jak chciałam. Jasno, czysto, biało. Farba, którą malowaliśmy, czyli Tikkurila Betolux Akva uzyskuje całkowitą trwałość po około dwóch tygodniach, ale już po jednym dniu jest gotowa do normalnego użytkowania. Należy pilnować jednak żeby np. nie przesuwać mebli. My przenieśliśmy się do salonu na dwa tygodnie i na tydzień wyjechaliśmy na wakacje. Natomiast jeszcze przed naszym wyjazdem Kuba z kuzynką zrobili dokładny test jakości farby. Spróbujcie wytłumaczyć roczniakowi, że do tego jednego pokoju nie wolno wjeżdżać jeździkiem... Nie podziałało. Podłoga przetrwała bez uszczerbku dziką jazdę jeździka z plastikowymi kółkami, rzuty drewnianymi zabawkami oraz zabawę z ryżem (czyli peeling). Pusty pokój był idealnym placem zabaw dla dwójki maluchów. Na ich nieszczęście dzień po urlopie wnieśliśmy meble i wróciliśmy do sypialni.


białe deski

przemalowana podłoga
 
biała sypialnia

białe wnętrze

biała podłoga

białe wnętrze

metamorfoza sypialni


Minęło już trochę czasu, sporo osób widziało naszą nową podłogę. Wiecie jakie jest moje ulubione pytanie, które słyszałam również bardzo często po przemalowaniu kuchennych szafek? Czy podłoga się bardziej brudzi? Otóż nie, podłoga brudzi się tak samo. Kurz jest po prostu bardziej widoczny. Ale wolę odkurzać podłogę dwa razy częściej niż hodować na niej bezkomórkowe i bezjądrowe formy życia ciesząc się, że ich nie widać ;)

brzuch ciążowy

Dlatego jeśli macie w domu kawałek podłogi, za którą nie przepadacie to szykujcie farbę, wałki i do dzieła! Niby mała zmiana, a dała wielki efekt i cieszy mnie codziennie, gdy otwieram oczy :)

Jak Wam się podoba?
Jakieś pytania?

Uściski,
A.