1/30/2018

Jak uporządkować biżuterię? Szybkie DIY.

Jak uporządkować biżuterię? Szybkie DIY.

Pora­nek. Szy­ku­je­cie się do pracy / szkoły / kolej­nego dnia. Toaleta, prysz­nic, szo­ro­wa­nie zębów, maki­jaż. Ubie­ra­cie się i chce­cie zało­żyć biżu­te­rię. I tu tra­fia Was szlag. Bo ide­al­nie paso­wa­łyby te małe czer­wone kulki wkrętki, które dosta­ły­ście na święta, ale nie może­cie zna­leźć dru­giego kol­czyka do pary? Ja tak nie­stety mie­wa­łam.

Jak uporządkować kolczyki?

Przechowywanie biżuterii.
 
DIY szkatułka na biżuterię

Pięć lat temu poka­za­łam Wam DIY jak upo­rząd­ko­wa­łam biżu­te­rię two­rząc szka­tułkę. Patent spraw­dził się w 100%. Jed­nak po cza­sie zaczęło mi bra­ko­wać miej­sca na nowe kol­czyki. Iry­to­wał mnie również fakt, że potrze­buję dodatkowej szka­tułki na pier­ścionki, spinki do man­kie­tów, bran­so­letki itd.

porządek w kolczykach

Dla­tego kupi­łam dużą szka­tułkę w Pepco i dosto­so­wa­łam ją do swo­ich potrzeb.

Potrzebne będą:

– szka­tułka / pudełko

– gąbka tapi­cer­ska / sty­ro­pian

– klej

– kawa­łek filcu

– szpilki

Doci­namy gąbkę lub sty­ro­pian do wymiaru pudełka i na gru­bość około 1 cm. Pole­cam sty­ro­pian, łatwiej wbić w niego kol­czyki. Wbi­ja­jąc w gąbkę wygię­łam jeden kol­czyk, dla­tego na kolejne pary przy­go­to­wy­wa­łam dziurki za pomocą igły.
Obkła­damy sty­ro­pian / gąbkę fil­cem (mięk­kim i cien­kim), przy­kle­jamy od dołu do gąbki.



miejsce na biżuterię

Wkła­damy do szka­tułki i porząd­ku­jemy kol­czyki. Wkrętki mocu­jemy bez­po­śred­nio w gąbce, jed­nak przed wbi­ciem kol­czyka dla uła­twie­nia należy zro­bić dziurkę igłą. W ten sam spo­sób można upo­rząd­ko­wać zawieszki / wisiorki. Wystar­czy wbić szpilę i „zawie­sić” na niej wisior.


porządek w biżuterii





Podoba się Wam pomysł? Jak prze­cho­wu­je­cie biżu­te­rię?

Poz­dra­wiam,

A.

PS: Jeśli post Wam się spodo­bał to zostaw­cie słowo lub udo­stęp­nij­cie treść dalej. Dzię­kuję:)



1/16/2018

Najlepszy prezent dla Babci i Dziadka.

Najlepszy prezent dla Babci i Dziadka.
Mam dziś dla Was bombę! Najlepszy pomysł na prezent dla Babci i Dziadka! Naprawdę najlepszy.

Ale od początku...

Jedna z moich babć, jeśli chodzi o prezenty, jest dość specyficzna. Gromadzi je w szafie opisane imieniem darczyńcy, aby po Jej śmierci trafiły do niego z powrotem. Trzy razy do roku staję przed dylematem co kupić. Koszulę nocną, którą dostanę po śmierci babci? Słodycze, które odda pozostałym wnukom? Bardzo Was lubię drodzy kuzyni, ale bez przesady. Jest też opcja, aby kupić coś dedykowanego sobie. Będzie jeszcze jakieś 15 lat (mam nadzieję) na przechowaniu w komodzie u babci. Czego mogłabym potrzebować jako 45-latka?

Rok temu wpadłam na genialny pomysł. I trafiłam!
 
najlepszy prezent dla babci


coffee

Co dać Babci? Album ze zdjęciami. Nie taki zwykły, choć i ten sprawiłby radość. Wykaż się, poświęć trochę czasu i zrób album idealny. Dla Babci nie zrobisz?

W zeszłym roku kilka dni przed urodzinami babci napisałam do kuzynostwa żeby przesłali przynajmniej 10 swoich zdjęć. Jest nas razem już 17 wnucząt (licząc mężów i żony) i 7 prawnuków. 
Zdjęcia wywołałam i tu zaczęła się przygoda. 
Nie miałam żadnej koncepcji, czasu mało, dlatego wspólnie z kuzynką Alą postanowiłyśmy pójść na żywioł! Zasiadłyśmy do stosu zdjęć z butelką wina i w jeden wieczór stworzyłyśmy arcydzieło, którym babcia chwali się wszystkim odwiedzającym. Choć ma niewielkie poczucie humoru uśmiechnęła się przy tym albumie milion razy i wzruszyła drugie tyle, a ja wiem, że ten album był strzałem w dziesiątkę.

Chcecie zrobić taki album, a nie macie pomysłu? Poprowadzę Was za rękę.

Jak zrobić najlepszy prezent na Dzień Babci i Dziadka? 

prezent dla babci

Album (kupuję album) jest dla babci / dziadka, więc zacznij od życzeń. My na pierwszej stronie wkleiliśmy zdjęcie babci i dodaliśmy życzenia.
Na kolejnych stronach pojawiły się zdjęcia wnuków w porządku chronologicznym zapoczątkowane zdaniem: "W ciągu Twojego długiego, pięknego życia, przez które przechodzisz z uśmiechem, jedenastokrotnie zostałaś babcią. XX.XX.XXXX na świat przyszła Twoja pierwsza wnuczka ....". Do opisu dodaj zdjęcie, a resztę strony możesz wypełnić osobistymi życzeniami.
album rodzinny 
photoalbum

"Na pewnym etapie życia każdy z nas zaczął szukać drugiej połówki" - to zdanie może zacząć kolejną część albumu (u nas zaczęło), a kilka kolejnych stron wypełnij zdjęciami par.

"Wnuki, w przeciwieństwie do Twoich dzieci pamiętały o słusznej kolejności - najpierw ślub, potem dzieci" Dla naszej babci to chyba najważniejsze zdanie w albumie, które rozpoczyna serię zdjęć ślubnych uzupełnionych o daty.

"Naturalne było, że zaczęli się rozmnażać..." to moment na prezentację prawnuków.

A teraz pora na freestyle! 

Najlepiej rozłożyć wszystkie pozostałe zdjęcia i podzielić je na jakieś kategorie. Sport, jedzenie, dzieciaki, wakacje, natura, Polska, plaża, taniec, śpiew, moda, imprezy, zwiedzanie... 

U nas powstała historia, którą przeczytacie poniżej. Jedna strona, jeden wers i kilka zdjęć.


Staramy się trzymać w kupie. [zdjęcia grupowe]
Bawimy się razem, [zdjęcia z wesel]
choć jest już nas kilka pokoleń. [babcia z wnukami, prawnukami]
W spadku po przodkach otrzymaliśmy wiele talentów!
Umiemy tańczyć! [wiadomo co na fotach]
Śpiewać i grać!
Mamy siłę dźwigać ciężary! [zawsze znajdzie się jakaś fota, gdzie ktoś coś trzyma]
Potrafimy dobrze się ubrać.
Jesteśmy wysportowani...
chociaż lubimy dobrze zjeść
i wypić!
Pamiętamy o odpoczynku,
choć odpoczynek to nie tylko leżenie brzuchem do góry!
Aktywnie zwiedzamy,
kochamy naturę,
morza,
góry
i lasy.
W naszej rodzinie każdy jest słodkim słodziakiem,
piękną kobietą
lub przystojnym mężczyzną.
Jesteśmy super rodziną!
I choć czasem jest nam ciężko...
to bardzo się kochamy,
a wszystkie ważne chwile uwieczniamy na zdjęciach.

Do albumu możecie wpisać rodzinne anegdoty, zabawne teksty, powiedzonka. Nie ograniczajcie się tylko do pięknych, pozowanych zdjęć, przecież Babcia i Dziadek niejednokrotnie widzieli Wasze głupawe miny czy fochy. Popuśćcie wodze fantazji i umieśćcie w albumie co tylko Wam przyjdzie do głowy. Macie moją gwarancję, że dziadkowie ucieszą się bardziej niż z najprzyjemniejszego w dotyku koca, wielkiego bukietu kwiatów czy butelki Biovitalu. 

To co? Robicie album? A może już macie prezent? Jaki?

Uściski,
A.

PS. Czytacie, korzystacie, lubicie? Udostępnijcie, podajcie dalej, zostawcie komentarz. Dziękuję :*



1/09/2018

Nieudany krok w Nowy Rok?

Nieudany krok w Nowy Rok?
Miał być manicure hybrydowy w kolorze złotym i czerwonym, sukienka, może niekoniecznie balowa, ale jednak kiecka zamiast zazwyczaj noszonych w domu szmacianych spodni. Miały być dobre przekąski, nie homary i kawior, coś prostego, a jednak rajskiego dla podniebienia. I brokat na oczach też miał być. Sylwester w końcu. I to wszystko miało być w domu. Z przyjaciółmi.

Był dom. Były cienie, ale pod oczami. Nie było sukienki, były szmaciane spodnie. Paznokci nie zrobiłam. Jedzenie - skończyło się na krakersach i kabanosach. Nie było przyjaciół. A wszystkiemu winny rotawirus lub zatrucie pokarmowe, które mnie powaliło na koniec roku. Dlatego po ogarnięciu dzieciaków usiedliśmy w dwójkę przy stole i popijając herbatę graliśmy w planszówki. Mimo wielkiego nieprzygotowania wskazówka wybiła północ, niebo za oknem rozświetliło się tysiącem fajerwerków i zaczął się Nowy Rok. I choć nie było tak jak zaplanowałam to spędziliśmy całkiem miły, choć bardzo spokojny wieczór.

Mówią, że jaki Nowy Rok taki cały rok. Nie będę narzekała, gdyż nie licząc tego, że się nie wyspaliśmy (ale kto chodzi wyspany przy pakiecie noworodek + prawie dwulatek) to mieliśmy bardzo przyjemny, rodzinny dzień. Nie jestem zachłanna, wystarczy mi jeśli 2018 będzie jak 2017.

Wydarzyło się w nim mnóstwo cudownych rzeczy, ale oczywiście jedno zdominowało resztę.
Kuby pierwsze urodziny były jednocześnie dniem, w którym dowiedzieliśmy się, że zostaniemy rodzicami po raz drugi, a 5 grudnia, prawie miesiąc przed czasem, na świecie pojawił się Tomuś.

Druga rzecz na mojej liście wdzięczności i radości roku 2017 to sprzedaż motoru! W dniu narodzin Tomka znalazł się kupiec na tą znienawidzoną przeze mnie maszynę. Nie macie pojęcia jak bardzo nie lubię motocykli i motocyklistów. Nie personalnie, ale ogólnie. Nie ludzi, którzy siedzą skryci w czarnych ciuchach i kasku, ale ogólnie motocyklistów. Każde wyjście M. na motor wywoływało u mnie palpitacje serca. Bo może gdzieś tam pod kaskiem były jakieś pozostałości odpowiedzialności, ale motocyklista nie ma wpływu na wszystkich kierowców dookoła i to właśnie najbardziej mnie przerażało. Dlatego cieszę się, że motor- srotor już nie jest moim problemem. I kocham mojego Męża jeszcze bardziej za to poświęcenie.

Co jeszcze? Mnóstwo małych i większych radości. Krótsza o miesiąc ciąża (przez moje burze hormonów i coraz mniejszą cierpliwość M moglibyśmy nie dotrwać jako małżeństwo do porodu w normalnym terminie), biała podłoga w sypialni, przemalowanie drzwi wejściowych na miętowo, śluby, narodziny kilku maluszków, ciąże wśród rodziny i przyjaciół. Wakacje z przyjaciółmi, wieczory z planszówkami, wypady do Escape Roomu, niezliczone pyszne obiady, kawy z przyjaciółkami, krótkie wycieczki samochodowe, wypady nad morze.... Mogłabym tak wymieniać bez reszty.







 2018 też będzie dobry! Życzę sobie zdrowia i zdrowej rodziny, a na całą resztę wierzę, że mam wpływ. Będę szczęśliwa jeśli pod koniec roku w kolekcji wspomnień będą spotkania z przyjaciółmi, kolejne zmiany w mieszkaniu, podróże małe i może jakaś jedna większa, spacery, kawy na mieście, wieczory planszówkowe. Zamierzam cieszyć się z tych drobnych momentów, celebrować je i pamiętać, że w życiu chodzi o bycie szczęśliwym. I na to na pewno mamy wpływ. 


Czy mam jakieś plany i postanowienia?
No jasne! Mnóstwo!
Są wśród nich plany, które 2 stycznia podjęła duża część kobiet - schudnąć. Ja też chcę. Mam nadzieję, że zgubię kilogramy, moje pozostałości po 8 miesiącach ciąży.
Chcę skończyć odgracanie naszego mieszkania, sprzedać lub oddać niepotrzebne rzeczy. Większość już ogarnęłam korzystając z tzw. "syndromu wicia gniazda". 
Chcę nauczyć się gotować tradycyjne polskie dania. Tu możecie się roześmiać -choć całkiem dobrze gotuję i lubię to robić to w zeszłym tygodniu pierwszy raz w życiu robiłam krupnik. I takich normalnych zup, których nigdy nie gotowałam jest mnóstwo. Podobnie z gołąbkami, zrazami.... Czas to nadrobić. 
Chcę spędzać więcej czasu z dzieciakami na świeżym powietrzu, uszyć kilka rzeczy, zrobić w końcu swój zakwas i częściej piec chleb, nie tylko taki z garnka.  Mam nadzieję, że przeczytam więcej książek (choć w 2017 nie było ich mało), skończę wszystkie rozpoczęte (a tych jest mnóstwo). 
Co jeśli się nie uda? Nic. Przyjdzie 2019 i zacznę od nowa. Nie będę rozpaczać, bo tak w gruncie rzeczy nie potrzebuję żadnych radykalnych zmian w swoim życiu. Jestem szczęśliwa tu, gdzie jestem. 

I Wam kochani czytelnicy życzę tego samego co sobie - zdrowia, zdrowej rodziny i bycia szczęśliwym, cokolwiek to dla Was oznacza :)

A.

PS: Jednak jest motocyklista, którego lubię! To Wujek Rysiek! Odpowiedzialny, jeździ przepisowo!!!!  Gdyby M. jeździł z nim to może nie miałabym nic przeciwko. I jeszcze kuzyn Patryk, bo choć nigdy nie widziałam go na motorze, to Jego żona lubi z nim jeździć, a po spędzeniu dwóch lat z Alą (razem w ciąży i na macierzyńskim) nie odniosłam wrażenia, że jest wariatką :P Pozdrawiam!