3/31/2014

Wiosna, wiosna...

Wiosna, wiosna...
Też to czujecie? Wiosnę w powietrzu?

Bo ja czuję i widzę :) 

Na stole tulipany :) Za oknem słońce - już nie do 16.30, ale długo, długo....  Od razu chce się działać, żyć, robić, zmieniać, gotować... Nawet sprzątać :)

W ogrodzie też wiosna...



Czy wiecie, że te pomarańczowe pręciki w krokusach to... szafran? Jedna z droższych przypraw! A właściwie to chyba najdroższa.




Kupiłam kiedyś saszetkę szafranu i po otwarciu zastanawiałam się czy nie zaszła pomyłka - w torebce prawie nic nie było, a zapłaciłam 8 złotych. Teraz już wiem, że to rarytas, a jego cena jest spowodowana tym, że z jednego kwiatka otrzymuje się 0,006 g szafranu.
  



Co jeszcze? Mam mnóstwo zdjęć, mnóstwo pomysłów i niestety mało czasu. Odzwyczajam się od komputera, spędzam czas poszukując skrzynek, korzystam ze słońca, stoję przy garach.... 
I się uśmiecham :)

Pod ostatnim postem pojawiła się prośba o schemat podkładek :) Proszę bardzo - oto schemat, na podstawie którego powstały podkładki szydełkowe..


Schemat dostałam od koleżanki, niestety nie mam pojęcia skąd pochodzi. 

ściskam wszystkich, którzy przeczytali tego posta. 

do przeczytania już wkrótce :)

A.




3/18/2014

Szydełkowe podkładki.

Szydełkowe podkładki.
Pod koniec stycznia przypomniałam sobie tajniki szydełkowania. Co więcej - przekazałam je dalej :)

Wczoraj, po powrocie do domu złapałam ostatnie promyki słońca i zrobiłam kilka zdjęć.

Przyjemnego oglądania, uciekam spać!








A.

PS: Schemat do podkładek w kolejnym poście.

3/14/2014

Smile & be happy!

Smile & be happy!
Jest godzina 3 w nocy... Nie śpię od godziny, a za dwie wstaję do pracy. Próbowałam zasnąć, ale oczy jak 5 złotych, więc przestałam walczyć. To chyba skutek uboczny antybiotyku, dlatego zamiast się męczyć przewracając z boku na bok piszę do Was posta z nadzieją, że mnie zmuli. Pora bardzo inspirująca na pisanie :)

Lubicie się uśmiechać? Ja uwielbiam! I staram się uśmiechać dużo.

Rano, w dzień, wieczorem, w nocy.
W pracy, w domu, na ulicy.
Do znajomych, przyjaciół, rodziny, a czasem również do obcych.
Na poczcie, w sklepowej kolejce i w urzędach.
Do starszych, młodszych i całkiem małych.

I wiecie co? Uśmiech działa :) A co najlepsze, wraca. Często pomaga (na poczcie), ułatwia, zawsze umila.

Źródło: pinterest.com

Oczywiście nie zawsze mam szeroki uśmiech na twarzy, ale pamiętam wiele chwil, w których "banan" nie schodził mi z buzi, a co gorsze, powodował ból mięśni ;)  Te chwile to najważniejsze wydarzenia w życiu moim i przyjaciół. Bo jak tu się nie śmiać pełną gębą, kiedy widzicie przyjaciółkę trzymającą swoje Maleństwo dzień po Jego narodzinach. Jak się nie cieszyć, kiedy bliska osoba tańczy na swoim ślubie do piosenki z Króla Lwa? Jak pohamować uśmiech w dniu ślubu? Jak nie radować się z wakacji, słońca (na przykład w tym tygodniu). Mój uśmiech jest często dostrzegany, a czasem nawet brany za nieszczery :D Najlepszym tego przykładem były słowa mojej kuzynki (pozdrawiam!): "wszystko super Wam wyszło, pięknie wyglądasz, ale ten szeroki, nieszczery uśmiech mogłaś sobie podarować". Mimo to uśmiecham się dalej, bo przecież umiem.


Tak było też w piątek wieczorem, kiedy M. wrócił do domu z prezentem. Oczy mi się śmiały jak zobaczyłam torebkę z napisem Home & You. Uwielbiam niespodzianki - mniejsze i większe. Ta była i praktyczna i pachnąca. Jedną częścią jest świeczka, a druga to fartuszek w grochy. Grochy to kolejna rzecz, którą lubię i która, z wyjątkiem grochów na skórze, zawsze powoduje u mnie uśmiech.






Kocham takie drobiazgi. Część pewnie się śmieje, kiedy widzi moją radość z małej, porcelanowej łyżeczki, część myśli sobie, że jestem stuknięta, a mi jest dobrze z tym, że jeszcze potrafię czerpać tak dużo radości z małych rzeczy. Mam nadzieję, że to nie minie...


Uśmiechajcie się! 
Ja uśmiecham się patrząc na godzinę :) I chyba pojadę do pracy wcześniej. Przynajmniej potem dzień będzie dłuższy.

A.


3/11/2014

Gdynia

Gdynia
Chciałam dzisiaj napisać o uśmiechu, ale zaczęłam przeglądać zdjęcia z weekendu i stwierdziłam, że nie tylko uśmiechem się dziś podzielę, ale również słońcem w Gdyni.

Niedzielę spędziliśmy na zabawie w geocaching. Polecam wszystkim, którzy lubią spędzać czas na świeżym powietrzu, uwielbiają zagadki i marzą o znalezieniu skarbu. My zagadek rozwiązaliśmy 11, a nawet znaleźliśmy kufer ze skarbem - dosłownie! 

A przy okazji szukania "skrzynek" zwiedziliśmy kawałek Gdyni i zasmakowaliśmy odrobiny historii.






Poniżej Dom profilaktyczno - zdrojowy. Dziś opuszczona ruina, w środku mnóstwo walających się butelek, tłum turystów. Podobno podczas festiwalu Open'er zamienia się w darmowy hotel... Chyba dziwna jestem, bo nie odważyłabym się sama tam wejść, a co dopiero zostać na noc...  Jednak muszę przyznać, że miejsce ma klimat.





Widok z góry oszałamiający.




Z Orłowa ruszyliśmy na poszukiwania skarbu...


Jak widać poniżej - cel zdobyty!


Na koniec kilka migawek :) 




Późnym popołudniem dotarliśmy do Śródmieścia.



Wkrótce kolejne wyprawy, geocaching nas wciągnął :)

Pozdrawiam!

A.








3/05/2014

Świecznik w stylu glamour - DIY.

Świecznik w stylu glamour - DIY.
Dawno, dawno temu oglądałam zimowy numer Green Canoe, który zainspirował mnie do stworzenia świecznika. Na stronie 92 znajdziecie prosty sposób na to jak zmienić słoik w świecznik.


A poniżej moja interpretacja:


Czas wykonania: 5 minut plus czas na schnięcie.

Materiały: srebrna farba w spray'u, woda, kawałek koronki, wstążki i słoik.


Pozdrawiam! 

A.



3/03/2014

wiosna na słodko!

wiosna na słodko!
Luty to najkrótszy miesiąc w roku i chociaż ma tylko trzy dni mniej niż najdłuższe miesiące to zawsze mija mi błyskawicznie. Dni coraz dłuższe, więc więcej czasu spędzam aktywnie. Wróciłam do zajęć fitness, spróbowałam jogi. Regularnie chodzimy na spacery, a oprócz tego wciągnęliśmy się w geocaching. Fantastyczna zabawa, która łączy w sobie wszystko - aktywność, myślenie, zwiedzanie oraz poznawanie historii :) Zwiedziliśmy w ten sposób Szczecin, teraz planujemy podbić Trójmiasto. Skrzynek jest u nas ponad 500, więc mamy przed sobą długie spacery i wycieczki rowerowe.

Ale nie o tym... Przyniosłam wiosnę do domu....




Po czym wyjechaliśmy na cztery dni i po powrocie zamiast wiosny mieliśmy zdechły wiecheć. 
Dostaliśmy jednak od Mamy cebulki tulipanów w przepięknej doniczce, dlatego teraz czekam na swoje :) Czekamy też, aż nam wykiełkuje pestka awokado, bo podobno roślina rośnie w tempie błyskawicznym :)

Craftowo też się dzieje, ale nie miałam jeszcze czasu na zrobienie zdjęć. Za to kulinarnie dzieje się mnóstwo, co zdążyłam uwiecznić. Jeśli chcecie zrobić deser, który nie wymaga dużej pracy, a efektownie wygląda polecam czytać poniżej :)



Deser z galaretką i serkiem homogenizowanym.
(przepis na cztery porcje)

Składniki:
- galaretka owocowa,
- dowolne owoce (ja użyłam malin i jeżyn),
- serek homogenizowany / jogurt naturalny 500g - ja użyłam pół na pół,
- 100ml śmietany kremówki,
- 2 łyżki cukru pudru,
- łyżka żelatyny.

Galaretkę przygotować według przepisu, przelać do szklanek / kieliszków i ustawić je pod kątem. Użyłam do tego kokilek - kieliszki dobrze się trzymały. Do środka wrzucić owoce. Kiedy galaretka zastygnie przygotować część z serka. Kremówkę ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodać cukier puder. Następnie wymieszać z masą serową. Przygotować żelatynę rozpuszczając ją w niewielkiej ilości ciepłej wody i wlać do masy. Wszystko razem zmiksować i wlać na galaretkę. Odstawić do lodówki do zastygnięcia. 



Tłem dla deseru jest mój stolik z palety, który pokazywałam TUTAJ.





Smacznego :)

Zapraszam w środę na mini DIY - pokażę Wam jak przerobiłam słoik w świecznik :)

A.

podobne posty