3/03/2014

wiosna na słodko!

Luty to najkrótszy miesiąc w roku i chociaż ma tylko trzy dni mniej niż najdłuższe miesiące to zawsze mija mi błyskawicznie. Dni coraz dłuższe, więc więcej czasu spędzam aktywnie. Wróciłam do zajęć fitness, spróbowałam jogi. Regularnie chodzimy na spacery, a oprócz tego wciągnęliśmy się w geocaching. Fantastyczna zabawa, która łączy w sobie wszystko - aktywność, myślenie, zwiedzanie oraz poznawanie historii :) Zwiedziliśmy w ten sposób Szczecin, teraz planujemy podbić Trójmiasto. Skrzynek jest u nas ponad 500, więc mamy przed sobą długie spacery i wycieczki rowerowe.

Ale nie o tym... Przyniosłam wiosnę do domu....




Po czym wyjechaliśmy na cztery dni i po powrocie zamiast wiosny mieliśmy zdechły wiecheć. 
Dostaliśmy jednak od Mamy cebulki tulipanów w przepięknej doniczce, dlatego teraz czekam na swoje :) Czekamy też, aż nam wykiełkuje pestka awokado, bo podobno roślina rośnie w tempie błyskawicznym :)

Craftowo też się dzieje, ale nie miałam jeszcze czasu na zrobienie zdjęć. Za to kulinarnie dzieje się mnóstwo, co zdążyłam uwiecznić. Jeśli chcecie zrobić deser, który nie wymaga dużej pracy, a efektownie wygląda polecam czytać poniżej :)



Deser z galaretką i serkiem homogenizowanym.
(przepis na cztery porcje)

Składniki:
- galaretka owocowa,
- dowolne owoce (ja użyłam malin i jeżyn),
- serek homogenizowany / jogurt naturalny 500g - ja użyłam pół na pół,
- 100ml śmietany kremówki,
- 2 łyżki cukru pudru,
- łyżka żelatyny.

Galaretkę przygotować według przepisu, przelać do szklanek / kieliszków i ustawić je pod kątem. Użyłam do tego kokilek - kieliszki dobrze się trzymały. Do środka wrzucić owoce. Kiedy galaretka zastygnie przygotować część z serka. Kremówkę ubić na sztywno, pod koniec ubijania dodać cukier puder. Następnie wymieszać z masą serową. Przygotować żelatynę rozpuszczając ją w niewielkiej ilości ciepłej wody i wlać do masy. Wszystko razem zmiksować i wlać na galaretkę. Odstawić do lodówki do zastygnięcia. 



Tłem dla deseru jest mój stolik z palety, który pokazywałam TUTAJ.





Smacznego :)

Zapraszam w środę na mini DIY - pokażę Wam jak przerobiłam słoik w świecznik :)

A.

16 komentarzy:

  1. Ten deserek wyglada po prostu extra fajnie:-) kradne pomysl!!! buzka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kradnij, kradnij - ja też nie jestem autorką. Widziałam zdjęcie kiedyś w jakiejś gazecie chyba... :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Fakt, że deser ładnie podany jest też smaczniejszy :)

      Usuń
  3. super!
    a na kesze zapraszam do Olsztyna. :) sami musimy się w końcu wybrać do gda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno za jakiś czas się tam wybierzemy :) I może umówimy się na wspólne keszowanie?? :)

      Usuń
  4. Deser wygląda bardzo efektownie i pewnie równie dobrze smakuje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smakował faktycznie całkiem dobrze. Pech tylko, że u nas jedynie ja mam wielki apetyt na słodkie.

      Usuń
  5. Super podany deser,jestem zachwycona:))

    OdpowiedzUsuń
  6. aż mi w brzuchu zaburczało :)
    śliczne tulipany, bardzo lubię te kwiaty (chociaż ja w sumie to lubię wszystkie kwiaty, tylko hiacynty i lilie z daleka :D), szkoda, że tak szybko "łysieją".
    ja też się w końcu muszę zabrać za siebie, bo i kilogramów przybyło, i kondycja siadła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja też uwielbiam tulipany, ale faktycznie, kiedy się rozwiną to "padają" błyskawicznie. A szkoda. Polecam na spalenie kalorii geocaching :) Albo ćwiczenia w domu, choćby podczas zmywania naczyń :)

      Usuń
  7. Widziałam już gdzieś takie deserki. Twoje wyglądają bardzo apetycznie. Muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i polecam. Wypróbuj koniecznie, bo oprócz tego, że dobrze smakują to wyglądają na tyle efektownie, że potrafią zachwycić gości :)

      Usuń
  8. Mniam, muszę koniecznie takie zrobić! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję! Każde Wasze słowo bardzo mnie cieszy i jest ogromną motywacją do dalszego pisania.

podobne posty