7/21/2012

Jak chcieli mi ukraść latarenkę, widok na okno, doniczki i pomarańcz.

Kocham pomarańcze, jestem ruda, ale nie lubię koloru pomarańczowego. Nie lubię do tego stopnia, że kiedy tworzyłam pomarańczową kartkę miałam sporą zagwozdkę... W ostateczności wplątałam trochę żółtego i udało się - misja zakończona.



A zmieniając temat... Jakiś czas temu pokazałam dwie doniczki, na które trafiłam w sklepie ze wszystkim i z niczym. Zaprezentowałam je wtedy w sepii, ale obiecałam zdjęcia w kolorze. Przeznaczeniem większej były i zostały wszelkie podręczne pisadła, nożyki, pędzelki... Z kolei w mniejszej miał się znaleźć kwiatek. Doniczki planowałam postawić na parapecie. Jednak parapet zamieszkał przepiękny storczyk, wobec czego doniczki chwilowo wylądowały na biurku. Mała bez kwiatka, bo ręki do roślin nie mam i zajmowanie się trzecim kwiatem może mnie przerosnąć ;) Zdjęcia doświetlane światłem sztucznym, co rzuca się w oczy od razu... Niestety  jest lipiec, mieszkam prawie nad morzem, dlatego z nieba od tygodnia leje się deszcz, a słońce nie wychodzi zza chmur.


Wspomniane doniczki:


A ponieważ na zdjęciu widać latarenkę to opowiem Wam jak to chcieli mi ją ukraść. Wpadliśmy kiedyś z M. do IKEI, właściwie po nic konkretnego, dlatego stojąc w kolejce do kasy mieliśmy tylko jedną rzecz. Przed nami stało małżeństwo z dzieckiem - zakupów sporo, ale wszystko już zapakowane. Stali jeszcze przy kasie, koleś upychał rachunki i pieniądze do portfela, a nas pani kasjerka zdążyła błyskawicznie skasować. Latarenkę przesunęła na blat za kasą, ja płacę i widzę kątem oka, że koleś, który dalej stoi i upycha rzeczy w portfelu pokazuje żonie latarenkę. Moja myśl: "pewnie im się spodobała" i nagle słyszę przyciszony głos "żony": "to weź". Po czym koleś wziął latarenkę i odszedł od kasy. Oczywiście zareagowaliśmy błyskawicznie, złapaliśmy go za rękę, on odstawił lampion i zwiali zanim cokolwiek zdążyliśmy powiedzieć. Dawno nic mnie tak nie zdziwiło...


A tutaj jeszcze baletnica, którą widać na pierwszym zdjęciu.


I na koniec prześliczne serduszko - prezent od Blue-Anny, który już kiedyś pokazywałam, ale nie zaszkodzi pokazać raz jeszcze.


Poszalałam dzisiaj, teraz uciekam stworzyć dla Was niespodziankę. Szczegóły już wkrótce.

Pozdrawiam,
A.


2 komentarze:

  1. he he to ci przygoda. fajna baletnica na oknie.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż w szoku jestem z tą latarenką, niektórzy to potrafią być naprawdę bezczelni:/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję! Każde Wasze słowo bardzo mnie cieszy i jest ogromną motywacją do dalszego pisania.

podobne posty