Kochani jesteście! Upominacie się o kolejnego posta, o zdjęcia kuchni z każdej strony, z dodatkami. O to żebym pisała więcej i częściej. I piszecie do mnie, choć ja wypadłam z Internetowego życia dwa miesiące temu i w tym czasie komputer włączyłam może z cztery razy.
Bez reszty pochłonął mnie wielki projekt i poświęciłam mu cały swój czas poza ośmioma godzinami pracy na etacie. Jeszcze trochę i podzielę się z Wami jakimś szczegółem, więc obserwujcie mnie - tutaj, na facebook'u i Instagramie. Tym razem nie zamierzam znikać, bo blog na pewno połączy się trochę z wielkim projektem.
Tymczasem, nie przedłużając, pokażę Wam jak wygląda nasza kuchnia po czterech miesiącach intensywnego używania.
![]() |
Dodaj napis |
Od poprzedniego postu bardzo dużo się zmieniło. Podczas parapetówek zostaliśmy wyposażeni w mnóstwo wspaniałych gadżetów. Napis nad drzwiami (który musi zostać przewieszony trochę wyżej, M. chyba czeka aż wkręt nabierze urzędowej mocy) oraz biała deska wisząca obok płyty to prezent od moich wspaniałych przyjaciółek. Nowa jest waga, miętowa ceramika i wiele innych dodatków, które zobaczycie na kolejnych zdjęciach.
Jeżeli chodzi o meble - polecam malowanie każdemu kto ma choć trochę zapału i potrafi wykrzesać z siebie odpowiednią ilość energii. Nie ma dnia żebym nie cieszyła się z podjętej decyzji. Uwielbiam naszą kuchnię, z radością w niej pichcę, a popołudniami często siadam z herbatą i książką. To taki azyl, najbardziej dopieszczone pomieszczenie w domu... Szafki, wbrew zapowiedziom kilku czytelników, jeszcze nie zżółkły ;) Choć regularnie uderzam w nie garnkami (jak jak ja, M. funduje im armagedon) to nie mają odprysków i zadrapań. Czyszczą się (niestety nie same) bez problemu.
Martwiłam się również o solidność drewnianego blatu. Niepotrzebnie! To kolejny strzał w dziesiątkę. O ile nie macie nawyku krojenia na blacie to śmiało możecie inwestować w drewno. Obawiałam się przebarwień i tego, że będę musiała zawsze wszystko błyskawicznie sprzątać, bo plama wody narobi mnóstwa zniszczeń ;). Nic bardziej mylnego, blat jest odporny i na razie ubytków nie ma.
A tak wygląda jadalniana strefa kuchni. Barek z Ikei służy jako pomocniczy stolik kawowy. Pozbawiliśmy go jednej półki, bo musiałam mieć miejsce na moją kolekcję książek kucharskich.
![]() |
Dodaj napis |
Długo szukałam grafik nad stół. Przejrzałam cały internet i nic. W końcu obrazki przyszły do mnie same... Przypomniało mi się, że mam kilka archiwalnych numerów magazynu Kuchnia, a w każdym z nich przepiękną grafikę autorstwa Zofii Różyckiej.
Sporo osób pyta się nas, gdzie kupiliśmy czarną tablicę w ramie albo stwierdza, że nie może jej znaleźć w ofercie Ikei. Tablica to ściana pomalowana farbą tablicową, oklejona styropianowymi listwami.
Przez jakiś czas szukałam podłużnego kosza wiklinowego na ziemniaki, cebulę i czosnek - dwa ostatnie zawsze mam w zapasie, a drażniło mnie przechowywanie w foliowych siatkach. Kobiałka od truskawek pasuje rozmiarem (prawie) idealnie do półki i po kilku machnięciach pędzlem została zaadaptowana jako koszyk na warzywa.
Ceramiczny zlew, który od dawna był moim marzeniem też się sprawdza. Długo się nad nim zastanawiałam, na szczęście uspokoiła mnie Magda z Simply About Home stwierdzając, że Jej zlew mimo ciągłego użytkowania ma się dobrze. Mój właściwie też... Ma jeden malutki (ok. 3mm) odprysk, bo z impetem przywaliłam w niego żeliwnym garnkiem. Aż dziw, że zlew nie pękł....
Podsumowując....
I jeszcze przypomnienie jak było pół roku temu oraz link do posta jak pomalować meble kuchenne, bo tego najczęściej szukacie.
I jak Wam się podoba kuchnia z całą plejadą dodatków i wyposażeniem?
Uściski i do przeczytania za kilka dni...
Będzie o domowym biurze.
A.
Płytki między szafkami i na podłodze były kute i zakładane Nowe?
OdpowiedzUsuńTak, stare skulismy i położylismy nowe.
UsuńPiękna kuchnia , jest czym się chwalić. Dobra robota. Kuchnia jak nie ta sama, jasna i radosna !
OdpowiedzUsuńWszystko pięknie wygląda. Moja tez dobrze się użytkuje, włącznie z pomalowanymi płytkami, pozdrawiam
Kochana, dziękuję :) W końcu jesteś moją inspiratorką :) Ale faktycznie kuchnia zrobiła się dużo jaśniejsza i dziś, choć na zewnątrz jest paskudnie szaro to w kuchni jest jasno i przyjemnie :) Uściski!
UsuńNareszcie jesteś :)
OdpowiedzUsuńKochnia jest przytulna, nastrojowa, a przede wszystkim piękna. Podoba mi się pomysł z łubianką ;)
Dziękuję :* Jestem i mam nadzieję, że w najbliższym czasie będę tu cały czas. Odzwyczaiłam się od komputera, ale długie jesienne wieczory na pewno będą sprzyjały blogowaniu :) Buziaki!
UsuńRewelacja!!!! Czekałam z utęsknieniem na post o Twojej kuchni! Wszystko wygląda świetnie! Szafki są jak nowe. Blat cudowny! Dokładnie jest wszystko tak jak mi się marzy!
OdpowiedzUsuńDziękuję Kochana :) To niezwykle miłe, że mimo mojej długiej nieobecności nie zapomnieliście o mnie ;) Mam nadzieję, że Ty też zrealizujesz swoje marzenia :)
UsuńPięknie :-)
OdpowiedzUsuńDziękuję! :)
UsuńCudowna! Wykonaliście kawał dobrej roboty, teraz nic tylko gotować i napawać się atmosferą :)
OdpowiedzUsuńDzięki :) Napawam się niezmiennie, choćby teraz, podczas odpowiadania na komentarze :)
UsuńPiękna kuchnia, jestem pod wrażeniem ogromu pracy, który włożyliście! I do twarzy jej w pastelach:D Buziaki
OdpowiedzUsuńDzięki Magda :) Pastele to jednak moja słabość :) Buziaki!
UsuńPięknie rozwija się Twoja kuchnia :-) CUdne dodatki
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Mam jeszcze kilka pomysłów, ale stwierdziłam, że najpierw muszę "uprzytulnić" kolejne pomieszczenia, a jest ich jeszcze kilka :)
UsuńOglądałam Twoją kuchnię wczoraj w nocy...cudna jest ;-)
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Również za to, że chciało Ci się wrócić i zostawić komentarz :*
UsuńFajna, fajna ta Twoja kuchnia :) Moja też była malowana ze dwa albo i trzy lata temu i też nic się nie dzieje. Nawet nie zauważyłam by pożółkła.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ooo, choć aż tak bardzo możliwością zżółknięcia się nie przejęłam (jakiś czas temu pojawił się komentarz, że kuchnia na pewno zżółknie) to jednak pocieszyłaś mnie :) Dzięki :)* pozdrawiam!
UsuńSuper wyszło :-) I te dodatki bardzo bardzo fajne. Mam taki sam garnki miętowe z Ikei są przepiękne !
OdpowiedzUsuńDziękuję! A garnki faktycznie są cudne, mam tylko ten jeden, ale pewnie kiedyś dokupię drugi, bo, tak jak piszesz, jest przepiękny :)
UsuńNaprawdę fajnie wyszło! Pozdrawiam. : )
OdpowiedzUsuńizabella-decomanka
Dzięki Izabella :)* Również pozdrawiam :)
Usuńchcę taką kobiałkę na ziemniaki :)
OdpowiedzUsuńMusisz poczekać do sezonu na truskawki, kupić za 2 zł próbkę miętowej farby i wałek za 2,50. Pomalować i gotowe :) Dosłownie 5 minut roboty :)
UsuńNiestety nie mam już wolnej kobiałki :(
Kuchnia, której Ci szczerzę zazdroszczę! :)
OdpowiedzUsuńJa zbieram plany na swoją i już się nie mogę doczekać realizacji. Niestety poczekam jeszcze min. pół roku :D
Pozdrawiam, Ania
To w takim razie szczerze dziękuję :) Bardzo mnie cieszą Twoje słowa. A oczekiwanie i planowanie też jest przyjemne :) Pół roku zleci błyskawicznie!
UsuńUściski :)
Bardzo się podoba:) Wygląda świetnie! Pozdrawiam Ala
OdpowiedzUsuńDziękuję Ala :) Komplement z Twoich ust wiele dla mnie znaczy :) Pozdrawiam!
UsuńRewelacyjna zmiana:)
OdpowiedzUsuńJolu, bardzo dziękuję i pozdrawiam :)
Usuńpięknie
OdpowiedzUsuń:)
OdpowiedzUsuń