2/22/2019

Wyprawka dla noworodka - kompendium wiedzy.

To nie jest zwykła lista wyprawkowa. To jest najlepsza lista wyprawkowa, która pomoże Wam  zweryfikować co musicie kupić, a z czym warto się wstrzymać. To lista, na której zebrałam rzeczy z listy, którą dostałam od położnej, którą widziałam w gazecie, w ulotce firmy produkującej kosmetyki dla dzieci i z list wyprawkowych w sieci. Opis pomoże Wam podjąć decyzję i kupić to co faktycznie się Wam przyda. Pierwsza część wyprawki dotycząca garderoby znalazła się w poprzednim poście.

czego potrzebujesz dla noworodka

Wyprawka - czego potrzebujesz do karmienia:


Tak generalnie to piersi i tyle. Nasze babcie nie miały laktatorów. Ba! Nasze mamy ich nie miały. Nie było poduszek do karmienia i nakładek na sutki. I karmiły! A z drugiej strony... Skoro świat się rozwija to czemu nie skorzystać z jego dobrodziejstw. Życie trzeba sobie ułatwiać, a kiedy mamy dzieci takie ułatwienia dają nam to co bardzo ważne: czas.


czego potrzebujesz żeby karmić

Laktator elektryczny - nie należy do rzeczy niezbędnych, ale jest bardzo przydatny. Z Kubą używałam go już w szpitalu (szpital zapewnił laktator), a potem dopiero w 3 miesiącu podczas kryzysu laktacyjnego - wtedy bardzo intensywnie. Oprócz tego sporadycznie, gdy wychodziłam na dłużej i Kuba zostawał z tatą lub dziadkami. Z Tomkiem użyłam laktatora może dwa razy, ale też bardzo krótko karmiłam Małego piersią, bo jedynie 3 miesiące. 
Przetestowałam laktator elektryczny i ręczny Medeli. Oba warte polecenia. Elektryczny wygodniejszy, ale ręczny zapewniał mi większy komfort podczas odciągania mleka. 
Wkładki laktacyjne - pozycja obowiązkowa jeśli chcemy uniknąć mokrych plam na bluzkach.
Biustonosze do karmienia - duża wygoda, choć ja korzystałam z półmiękkich staników, gdzie górna część miseczki była z koronki - tak też można. Choć biustonosze dedykowane do karmienia są zdecydowanie lepsze.
Nakładki na sutki - nie ma potrzeby kupować ich od razu, najpewniej wcale się Wam nie przydadzą. Kupiłam w trakcie karmienia, wydawało mi się, że ułatwią... No cóż, nie ułatwiły.
Butelka do karmienia - na listach występują mała i duża. Jeśli planujecie karmić piersią to na początek wystarczy Wam jedna butelka żeby np. zostawić malucha pod opieką taty i miał on możliwość podania wcześniej ściągniętego mleka. Przy karmieniu mlekiem modyfikowanym też właściwie wystarczy jedna butelka. Myjemy ją ręcznie i kupno większej ilości powoduje, że wyciągamy z szafy czystą zamiast umyć butelkę używaną trzy godziny wcześniej. 
Poduszka do karmienia - wygodna rzecz, aczkolwiek ja od rogala do karmienia wolałam konstrukcję z moich poduszek dekoracyjnych. Każda mama musi znaleźć najwygodniejszą dla siebie i dziecka pozycję. Znam mamy karmiące głównie na leżąco, takie co łapały dziecko od boku, na stosie poduszek lub bez jakiejkolwiek - to kwestia indywidualna.
Podgrzewacz do butelek - przy podawaniu mleka modyfikowanego na pewno wygodne, choć nigdy nie używałam, a Tomka od 4 miesiąca karmię MM (mlekiem modyfikowanym) i do dziś wstajemy w nocy. Małą ilość wody można podgrzać w mniej niż minutę, dlatego nie czułam potrzeby zakupu.
Sterylizator do butelek - moim zdaniem zbędne urządzenie, gdyż zajmuje miejsce, a tak samo dobrze działa garnek z wrzącą wodą.
Woreczki do mrożenia mleka - przydatne, używałam ich, kiedy zostawiałam Kubę u rodziców.  Zajmują mało miejsca w zamrażarce. Można też używać moczówek, wielorazowo, co będzie lepsze dla środowiska.

Czego potrzebujesz do przewinięcia dziecka?


Dziecka, pieluchy, wody i mydła. To niezbędne minimum. Poniżej znajdziesz listę rzeczy, które znacznie ułatwiają życie, mogą się przydać lub są zupełnie zbędne, o czym przekonasz się czytając.

Przewijak - osobny lub na łóżeczko - kwestia gustu, miejsca i preferencji, ale na pewno warto wydać te 25 zł na przewijak, bo pochylanie się do kanapy lub łóżka to istna męczarnia dla kręgosłupa. Nie da się tak wytrzymać na dłuższą metę. 
Pampersy - jeśli wydaje Ci się, że wózek za 3000 zł jest drogi to uświadom sobie, że na pampersy prawdopodobnie wydasz więcej. Idą tonami! Możesz zdecydować się na wielorazowe żeby trochę odciążyć naszą planetę i swój portfel. Choć jednorazówki to niesamowita wygoda. Używaliśmy pieluch jednorazowych firmy Pampers, Dada (Biedronka), Toujours (Lidl) i jeszcze chyba Rossmannowskich - po żadnych dzieci nie miały odparzeń i do teraz używam ich na zmianę, najczęściej Dady i Pampersa, bo rzadko robię zakupy w Lidlu. Tak szczerze mówiąc to biorę najtańsze, bo to pieniądze wyrzucane w błoto czy też w kupę - nie ma co ukrywać. Chłonność na podobnym poziomie, w nocy potrafiły przesiąknąć niezależnie od marki. Rozwiązaniem jest przewinięcie dziecka w środku nocy ;-) Ale czasem lepiej nie ryzykować, czyli nie ruszać śpiącego dziecka.
Pieluchy tetrowe - kupiłam 20 pieluch, bo wyczytałam, że to niezbędne minimum. Na dość popularnym blogu przeczytałam ostatnio, że rodzice zużyli 50 pieluch tetrowych. Ja w rezultacie używałam 5 ładnych pieluch z wzorkami (pierwsze zdjęcie) - nasze dzieci praktycznie nie ulewały, dlatego pieluszki służyły np. jako kocyk w środku lata lub jako podkład. Dlatego nie róbcie zapasu, zawsze możecie dokupić większą ilość.
Mokre chusteczki - kupowałam chusteczki wielu firm. Najczęściej Cleanic - w sklepie, w którym robię zaopatrzenie 2,99zł - ładny zapach i odpowiednie nawilżenie. Na jedne chusteczki Kuba miał alergię, ale to dlatego, że jest uczulony na popularny i łagodny konserwant (dopuszczony nie tylko do kosmetyków, ale też do żywności). Był też okres, że używałam zmoczonych płatków kosmetycznych lub myłam chłopaków pod kranem, ale chusteczki to wygoda, szczególnie poza domem. 
Zasypka - nigdy nie używałam - to moim zdaniem relikt, ale pojawia się na listach wyprawkowych w sieci. Dla dziewczynek niezalecana, ale ja nie używałabym niezależnie od płci.
Sudocrem - w zeszłym miesiącu wyrzuciłam pół opakowania Sudocremu, który kupiłam przed narodzinami Kuby, czyli prawie trzy lata temu. Miałam opakowanie 125 g. Słyszałam, że to ilość, która wystarczy mi na miesiąc, może dwa. Okazuje się jednak, że gdyby nie data ważności to mogłabym ją mieć w domu 6 lat. Nie ma reguły. Niektórzy smarują pupę po każdym przewijaniu, ja robiłam to jedynie, gdy była zaczerwieniona, czyli naprawdę sporadycznie. Prawdziwie odparzoną pupę miał jeden raz Tomek podczas choroby. Wtedy Sudocrem był niezastąpiony.
Maść do smarowania pupy - występuje na listach wyprawkowych zaraz obok Sudocremu. Moim zdaniem jedno albo drugie - po co powielać produkty o tej samej funkcji. Mieliśmy jedną maść - Bepanthen. Dostaliśmy w prezencie, polecam z czystym sumieniem. Ma przyjemniejszą konsystencję od Sudocremu, nie jest taka tłusta i biała. Dodatkowo może być używana do smarowania podrażnionych, na początku karmienia, brodawek. Nie trzeba jej zmywać przed karmieniem.
Podkłady do przewijania - jednorazowe podkłady, rewelacyjna sprawa do zabrania w podróż. Nie jestem typem rodzica, który nie pozwoli dziecku zjeść paluszka, który spadł mu na podłogę w domu, jednak nigdy nie kładłam dzieci na przewijaki w miejscach publicznych (szczególnie w przychodni) bez podkładu. W domu też czasem mi służyły. Jednak nie traktowałam ich nigdy jednorazowo, no chyba, że od razu się wybrudziły.
Hermetyczny kosz na pieluszki - dla mnie zbędny gadżet, wyrzucamy śmieci na tyle często, że gromadzenie pampersów w osobnym koszu było dla mnie nielogiczne. Pamiętam też, że kiedy gromadziłam wyprawkę dla Kuby to w sklepie był jeden taki kosz i miał cenę ok. 300 zł. Teraz można kupić hermetyczny kosz za 60 zł. Choć dużo niższa cena nie powoduje, że dziś bym go zakupiła.
Paklanki - jednorazowe, mocno zapachowe woreczki do zużytych pieluszek. Przydają się, kiedy przewijamy dziecko poza domem i pod ręką nie mamy kosza na śmieci. Paczka wystarczyła mi na dwójkę dzieci i nadal jeździ z nami samochodem.



Czego potrzebujesz do pielęgnacji noworodka? Kąpiel i kosmetyki.


Wanienka - uwielbiam wanienkę z Ikea, ponieważ jest niewielkich rozmiarów, głębsza niż tradycyjne wanienki, a ponadto przy jej przenoszeniu trudniej rozlać wodę. Ma antypoślizgi w środku i pod spodem. Kuba (lat prawie 3) do dziś mieści się w niej bez problemu. Popularne są też wiadra kąpielowe, ale ich minusem jest fakt, że dziecko szybciej z nich wyrasta.
Stojak do wanienki - bardzo wygodna rzecz, jeśli nie mamy innego miejsca na postawienie wanienki. My korzystaliśmy z niskiej komody, kilka razy ze stołu w salonie, ale najczęściej ustawiałam wanienkę na naszej umywalce (lub kąpałam Tomka w umywalce, bo Kuba zajmował wanienkę). Jeśli nie macie możliwości ustawienia wanienki na komfortowym (dla Was!) poziomie to kąpiel przyniesie Wam ból kręgosłupa.
Ręcznik z kapturem - nie jest koniecznością, ale jest zdecydowanie wygodniej zarzucić maluszkowi kaptur na główkę, szczególnie, że po wyjściu z wody momentalnie robi mu się zimno. Moja rada: od razu kup duże ręczniki z kapturem (bodajże 100 x 100) niż te 60 x 60 dla noworodków. Te drugie sprawdzą się jedynie na samym początku, a przecież nie wymieniamy ręczników co kilka miesięcy. Poza tym ręczniki muszą być przynajmniej dwa. Kiedy będziecie wycierać dziecko po kąpieli, na pewno niejednokrotnie obsika siebie, Was i ręcznik.
Emulsja do kąpieli / żel do kąpieli / szampon do włosów - na kosmetykach, z racji mojego zawodu, naprawdę się znam, dlatego bez skrupułów napiszę Wam, że... Po pierwsze: emolienty zostawcie na kąpiel, kiedy będzie wyraźna potrzeba typu atopowe zapalenie skóry, aby ich używać. Jeśli dziecko z jakiegoś powodu ma przesuszoną skórę to i tak lepiej kąpać je w emolientach co kilka dni niż codziennie. Mam w domu dwóch alergików z naprawdę paskudnymi problemami skórnymi. W emolientach kąpię ich sporadycznie, ponieważ lepiej działa kąpiel w wodzie z dodatkiem mąki ziemniaczanej, a przede wszystkim odpowiednia pielęgnacja po kąpieli. Kontakt z kosmetykiem do mycia dziecko ma tylko przez chwilę, kosmetyk jest spłukiwany i nie zostaje na skórze, dlatego jeśli nie zauważamy reakcji alergicznej to nie ma powodu do używania kosmetyków super naturalnych bez wszystkiego. My używaliśmy Nivea, Mustela i Bobini. Nivea ma dobrą cenę i wygodną butelkę, a poza tym mam do niej dostęp w sklepach, w których robię zakupy, dlatego nie szukam dalej. Nie chcę też testować nowych rzeczy, ponieważ na co dzień borykam się z problemami skórnymi i kolejna zmienna nie jest mi potrzebna.
Oliwka / emulsja do ciała - nie lubię oliwki, ale używałam jej do masażu Shantala, emulsji używałam w pierwszym roku życia Kuby, jedynie, kiedy pojawiały się problemy skórne. Nie ma potrzeby smarowania dziecka codziennie jeśli skóra jest w dobrej kondycji, czyli nieprzesuszona, bez pęknięć itd. Teraz muszę smarować skórę dzieci codziennie maścią robioną w aptece, ponieważ mają alergię na sporo rzeczy, U Tomka nawet do końca nie wiemy na co...
Szczotka do włosów - nawet jeśli dziecko jest prawie łyse warto je "czesać", ponieważ zabieg ten poprawia ukrwienie skóry głowy.
Nożyczki / cążki do paznokci - kwestia preferencji - ja obcinam nożyczkami, M. cążkami.
Termometr do kąpieli - rzecz przydatna, kosztuje kilka złotych. Można też sprawdzać wodę łokciem, chyba że zawodzi Was tak samo jak mój - dla niego 32℃ to 36℃, a 48℃ to 40℃.
Frida / aspirator do noska / katarek - używaliśmy zwykłego aspiratora, ponieważ ten nakładany na odkurzacz wydawał mi się bestialską metodą usuwania zalegających glutów. Tylko, że zwykły aspirator przestał się sprawdzać przy pierwszym prawdziwym katarze, był fajny do wyciągnięcia jakiejś zasuszonej "żaby", ale używanie go przy katarze było sadyzmem. W dodatku z marnymi efektami. Kuba płakał strasznie, a ściąganie kataru trwało dość długo. Aspirator do odkurzacza podłączamy na 15 sekund i w tym czasie ściągamy cały zalegający katar. Testowałam na sobie i niestety siła ssąca jest zbyt mała, nie poradziła sobie z moim katarem, dlatego nie ma obaw, że razem z katarem pozbawimy nasze dziecko części mózgu.
Patyczki do uszu i waciki - raczej obecne w każdym domu. Patyczki sprawdzą się w pierwszych dniach do czyszczenia pępka, a później do ucha. Zaleca się nie czyścić ucha patyczkami, jednak ja wolę zebrać brud patyczkami z małżowiny, przecież wiadomo, że nie grzebie się nimi w czeluściach ucha. Waciki tj. płatki kosmetyczne w pierwszych miesiącach służyły do przemywania buźki, a w szczególności oczu.
Gąbka / myjka - jestem przeciwnikiem wszelkich gąbek i myjek. Jak dla mnie to siedlisko bakterii, bo mają w nich idealne warunki do rozwoju. Nie używam niczego takiego, ale gdybym miała się na coś zdecydować to chyba na pociętą na mniejsze kawałki pieluchę tetrową - szybko schnie, a dodatkowo można ją wyprać w wysokiej temperaturze.

Czego potrzebujesz żeby Twoje dziecko przesypiało całą noc?


Cudu potrzebujesz... A tak naprawdę to czasu i cierpliwości. Kiedyś nadejdzie ten piękny dzień - obudzi Cię słońce, a Ty uświadomisz sobie, że przespałaś całą noc i z przerażeniem pobiegniesz do pokoju dziecka sprawdzić czy oddycha. Kuba pierwszy raz zafundował nam to zjawisko mając trochę ponad miesiąc. Spał od 19 do 6 do 4 miesiąca życia, a wtedy jeden raz, za radą pediatry, obudziłam go na karmienie. Bo taki chudziutki był... No i kolejną noc przespaną mieliśmy jak skończył 8 miesięcy. Od tego czasu przesypia noce. Tomek (rok i prawie 3 miesiące) budzi się do dziś.



Łóżeczko z materacem - to chyba nie wymaga dodatkowego opisu.
Ochraniacz na szczebelki - niektórzy się go obawiają, jednak przy naszych dzieciach był konieczny, ponieważ w nocy wciskają głowy w szczebelki, machają kończynami na wszystkie strony... Ochraniacz trochę amortyzuje te harce.
Prześcieradło na gumce - 2 sztuki przynajmniej. Osobiście wolę bawełniane, ponieważ frotte szybko się niszczą i wyglądają jakby były brudne. Przynajmniej te w białym kolorze.
Podkład pod prześcieradło - chroni materacyk, choć ogranicza przepływ powietrza. Jeśli dziecko sporo ulewa to wtedy warto podłożyć pod prześcieradło podkład, ponieważ rozkładające się mleko w materacyku będzie miało naprawdę nieprzyjemny zapach.
Kocyk - grubszy i cieńszy - nasze dzieci na początku spały pod kocykami, ponieważ dokładniej otulały ich małe ciałka w porównaniu do sztywnych kołderek.
Rożek - chciałabym powiedzieć, że niezbędny, ale to chyba informacja zakodowana w mojej głowie bez przemyślenia, gdyż przy Tomku właściwie nie korzystaliśmy z rożka - wolałam kocyki. Jednak rożek ma taki plus, że jest sztywny, dziecko trzymamy w nim pewniej i z mniejszymi obawami. Jest grubszy niż kocyk, dlatego bardziej grzeje.
Kołderka i poduszka - naturalne lub syntetyczne. Jak kto woli.
Pościel - dwie zmiany. Pierwszą pościel zamówiłam przez Internet - na zdjęciu była przepiękna. Na żywo okazało się, że jest z najgorszego możliwego gatunku bawełny: cienka, dość sztywna, szybko się spiera. Kolejne pościele kupiłam w Ikea oraz w lokalnym sklepie z wszystkim dla dzieci - Tygrysku. Pościel ze zdjęcia kosztowała 30zł, od roku jest moją ulubioną.
Poduszka klin - nigdy nie używaliśmy. Zamiast niej stosowałam np. zrolowany kocyk.
Monitor oddechu - również nie używaliśmy. Wiele osób tylko dzięki niemu potrafi zasnąć spokojnie, inne mają monitor i wyłączają go, gdyż urządzenie alarmuje w niewłaściwych momentach. To kwestia indywidualna. Jeśli ma Wam zapewnić spokój to warto kupić.
Niania elektroniczna - jeśli macie duży dom lub planujecie podróże to niania jest niezastąpiona. Jeśli śpicie w oddzielnych pokojach położonych na tym samym piętrze i nie zamykacie drzwi na noc to nie ma potrzeby używania niani. Przy Kubie używaliśmy jej codziennie przez ponad rok. Przy Tomku na początku zapomnieliśmy, że mamy nianię i nagle okazało się, że jest potrzebna tylko na wyjazdy lub kiedy latem wieczorem wychodzimy do ogrodu.
Smoczek - na pewno nie jest konieczny w wyprawce. Można się obejść bez niego, a czasem choć rodzice bardzo chcieliby go użyć to dzieci są zagorzałymi przeciwnikami i mimo prób ze strony rodziców i zakupu wszystkich smoczków dostępnych na rynku dziecko nie chce smoczka. U nas jedno i drugie dziecko jest smoczkowe. Co prawda u Kuby smoczek służył tylko do usypiania. Kiedy Kuba miał rok i 4 lub 5 miesięcy w dwa wieczory rozstał się ze smoczkiem. Tutaj ważna jest wytrwałość rodzica ;-)

łóżeczko dziecięce

Spacery i podróże z dzieckiem - co będzie Ci potrzebne.



Fotelik samochodowy (opcjonalnie z bazą) - to moim zdaniem jedna z dwóch rzeczy, w które warto zainwestować. Ma chronić dziecko, zapewniać mu bezpieczeństwo. Nieistotne czy jeździsz samochodem codziennie czy raz w miesiącu do lekarza - wypadek, jak sama nazwa wskazuje, jest zdarzeniem nagłym i fakt, że Ty jesteś super kierowcą może tu niczego nie zmienić. Jeśli masz okrojony budżet (foteliki są drogie) poszukaj używanego fotelika na olx. 
Wózek gondola - wszystko zależy od Waszego trybu życia, ale moim zdaniem to druga rzecz w wyprawce, przy której nie warto oszczędzać i lepiej kupić lepszy wózek używany niż kiepski nowy. Nie napiszę Wam jaki wózek jest najlepszy, bo używałam tylko dwóch: Maxi Cosi i X-landera W poście o niemowlaku w górach znajdziecie trochę informacji na temat tych wózków, a przede wszystkim jak sobie radziły w terenie. Zastanówcie się jak będzie wyglądał Wasz macierzyński i w ten sposób wybierzcie wózek dla siebie. Nasz wózek przeszedł setki kilometrów - z Kubą wychodziłam na spacer prawie codziennie, latem potrafiłam wyjść z domu o 10 i wrócić o 18! Cały ten czas spędzałam w parku. Jeździliśmy po plaży i wiele razy po lesie. Sprawdził się w mieście i na wsi. Miałam kilka drobnych zastrzeżeń (np. kosz na zakupy był w Maxi Cosi za mały, X-lander zdecydowanie wygrywa w tym temacie), ale widziałam, że w nowej wersji te rzeczy są już poprawione (poza wspomnianym koszem, nadal jest mały). 
Folia przeciwdeszczowa - najczęściej dołączona do wózka, dlatego nie kupujcie osobno uniwersalnej.
Moskitiera - również dołączona do wózka i fotelika. W niektórych wózkach jest ukryta w specjalnej kieszonce, dlatego sprawdźcie dokładnie. Moja przyjaciółka odkryła moskitierę oddając wózek :-)
Śpiworek do wózka - od jesieni do wiosny rzecz bardzo przydatna.
Prześcieradło do wózka - ja używałam dużej pieluszki flanelowej, bo podobał mi się wzór w drobne gwiazdki, ale prześcieradło na gumce nie będzie się zsuwać.
Torba do wózka - to torba nie tylko dla dziecka, ale przede wszystkim dla mamy. Będzie Twoją torebką przez rok lub dłużej, dlatego warto wybrać jakiś wygodny model. Od razu odrzućcie torby, które mają tylko klapę. Zamek musi być, bo te torby niejednokrotnie nosi się wypchane po brzegi. Miałam torbę z klapą (widoczna na zdjęciu z gór), jednak po kilku miesiącach zamieniłam ją na torbę od laptopa (niebieska torba na jednym ze zdjęć). Zgrabna i bardzo pakowna. Gdybym teraz kupowała torbę to wybrałabym Skip Hop lub zaszalała i wybrała Lassig Green Label. Z tą drugą mogłabym śmiało chodzić również bez dziecka w pakiecie.
Parasolka do wózka - kupiłam, mam, mogę oddać. Wolałabym kupić 3 kawy z McDonald's. U nas się nie sprawdziła. Może dlatego, że dużo spacerowałam po parku, a tam krótkie alejki i ciągle zmieniałam kierunek jazdy, a tym samym musiałam zmieniać ustawienie parasolki.
Chusta / nosidło - używałam obu i.... Zdecydowanie wolę chustę. Moim zdaniem dziecko jest w niej tak komfortowo do nas przytulone, że nie czuć jego ciężaru tak mocno jak w nosidle. Podczas pierwszych wakacji Kuby (miał 4 miesiące) zwiedziliśmy naprawdę sporo miejsc i Kuba każdego dnia spędzał w chuście kilka godzin. Z Tomkiem w chuście też zrobiłam trochę kilometrów - gdy ważył 9kg zrobiliśmy sobie spacer z Morskiego Oka (po ciemku!) i dzięki opatuleniu w chustę i mi i jemu było ciepło. Z kolei za każdym razem, kiedy pakowałam Kubę w nosidło (plus nosidła, że zakłada się je w 10 sekund) dużo szybciej się męczyłam i bardziej bolały mnie plecy. 

Co powinno znaleźć się w domowej apteczce?


Choć większość z nas ma aptekę całodobową w zasięgu to uważam, że jest pewne minimum, które w domu mieć należy, szczególnie przy małym dziecku.

Termometr - mamy już drugi termometr bezdotykowy i aktualnie służy nam jedynie do pomiaru temperatury wody podczas przygotowywania mleka modyfikowanego. Niestety precyzyjność pomiaru i niepowtarzalność wyników są jak dla mnie tragiczne. Zdarzyło się, że Kuba miał prawie 39℃, a termometr wskazywał 37,8℃. Dlatego używamy zwykłych termometrów elektronicznych pod pachą lub w pupie. Przepraszam! Nie takich zwykłych! Nasz kosztował 100zł, gdyż nabyliśmy go w ramach przedmałżeńskiego kursu przygotowania do życia w rodzinie. Ten sam termometr kosztuje na allegro 12,90zł. Pewnie nie jest tak świetny jak ten z kursu, ale producent zapewnia, że dokładny ;-)
Witamina D3 - u niemowląt suplementowana niezależnie od pory roku. Dostępna w kroplach, kapsułkach i aerozolu - ostatnia to moim zdaniem najwygodniejsza forma.
Witamina K - występuje na listach wyprawkowych, ale w 2018 roku zadecydowano, że będzie ona podawana jednorazowo w formie zastrzyku w szpitalu, dlatego nie musicie jej kupować.
Sól fizjologiczna w ampułkach - do przemywania oczu dziecka, czyszczenia nosa, wypłukania rany oraz (a u nas jedynie) do inhalacji.
Octenisept - używałam do pielęgnacji kikuta pępowinowego, ale słyszałam, że teraz zaleca się "suchą pielęgnację". Dodatkowo Octenisept przydał mi się do higieny krocza zanim położna ściągnęła mi moje dwa szwy.
Spirytus do przemywania pępka - tak, tak, pojawia się na listach, nie jest potrzebny.
Czopki / leki przeciwgorączkowe - nie zakładamy, że nasze maleństwo zachoruje, jednak dla świętego spokoju lepiej mieć w domu czopki. Do trzeciego miesiąca niemowlę może przyjmować jedynie leki na bazie paracetamolu. Dopiero po ukończeniu trzeciego miesiąca można zbijać gorączkę lekami na bazie ibuprofenu. Oba występują również w syropach. Czopki mają szybsze działanie, ale u nas skutkiem ubocznym była kupka w ciągu kilku minut. Zawsze główkowałam czy czopek zdążył zadziałać. Z tego powodu dość szybko przeszłam na leki przeciwgorączkowe w płynie. O sposobach postępowania i dawkach poczytacie u Mamy Ginekolog: Kalkulator objętości syropu przeciwgorączkowego oraz Wszystko o gorączce - to dwa linki, które warto dodać sobie do zakładek w telefonie.
Czopki glicerynowe - pojawiają się na listach wyprawkowych, ale nie warto od razu się w nie zaopatrywać. Do 6 tygodnia dziecko robi kupkę kilka razy dziennie, potem zaczyna się to personalizować i przerwa może wynosić nawet 10 dni. Wszystko na temat kupek u Hafiji - niejednokrotnie korzystałam z Jej wiedzy.
Inhalator - urządzenie, które na pewno nabędziecie z czasem. Dla nas inhalator to pierwsza metoda leczenia przy prawie każdej chorobie i jak do tej pory sprawdza się wyśmienicie. Bez antybiotyków pokonaliśmy niejednokrotnie zapalenie oskrzeli i inne choróbska.

Co jeszcze może znaleźć się w wyprawce?


organizer niemowlęcy

Organizer na łóżeczko lub na komodę. Warto mieć jakiś poręczny kosz, w którym umieścimy najbardziej potrzebne rzeczy, aby były obok nas przy przewijaniu, przebieraniu lub nawet pojechały z nami w podróż. Najlepiej z przegródkami. Organizer ze zdjęcia pochodzi z Ahoj Baby
Lampka ze słabą żarówką - pojawia się na listach wyprawkowych, ale to chyba logiczne, że podczas nocnego karmienia nie włączamy największego światła i dodatkowych halogenów. Czy do spania trzeba zostawiać dziecku światło? My wyłączamy światło i nasze dzieci nie mają z tym problemu, ale to dlatego, że są do tego przyzwyczajone. Gdybym zostawiała im włączone światło kiedyś to teraz też bym musiała i nie ma w tym nic złego. To kwestia indywidualna i zależna od Was. Chyba, że są jakieś badania, że lepiej spać w warunkach a lub b ;-)
Karuzela nad łóżeczko - nie jest to punkt obowiązkowy, ale bardzo fajna rzecz! Ile można patrzyć w biały sufit. 
Szumiś - Tomek dostał szumisia, ale nie zauważyliśmy żeby go jakoś specjalnie wyciszał lub usypiał. Do usypiania używaliśmy... ustalonego rytmu dnia.

To już wszystko. Jeśli macie jakieś pytania lub uwagi to piszcie. Jeśli uważacie, że coś trzeba dopisać do tej listy to też dajcie znać. I koniecznie napiszcie co u Was było numerem jeden, co się nie sprawdziło, jakiego wózka używaliście itd....  :)

Uściski,
A.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję! Każde Wasze słowo bardzo mnie cieszy i jest ogromną motywacją do dalszego pisania.

Copyright © 2016 Agafia J , Blogger