7/21/2017

Jak zrobić niespodziankę urodzinową?

Tak już niestety jest, że urodziny obchodzimy raz w roku. Dla mnie to zdecydowanie za mało, mogłabym świętować raz w miesiącu. Z całą otoczką, czyli szykuję tonę pysznego jedzenia, piekę przynajmniej dwa ciasta, witam Was (oczywiście) w fartuchu bo jak zawsze źle rozplanowałam szykowanie. Wy wpadacie z prezentem, siedzicie baaardzo długo, śmiejemy się, gramy, chcecie wyjść, ja protesuję, bo przecież jeszcze dwie planszówki, Wy zostajecie na jedną, która przeciąga się do 4 nad ranem, wtedy wychodzicie. I tak co miesiąc.

Na szczęście kiedyś ktoś mądry powiedział, że mnóstwo radości można mieć z dawania i tym żyję od połowy listopada do końca października (dwa tygodnie listopada świętuję swoje urodziny, serio - już od kilku lat robię trzy imprezy urodzinowe). Tak samo jak kocham swoje urodziny uwielbiam wymyślać niespodzianki dla innych. Bo można zaskoczyć nie tylko prezentem, ale również formą wręczenia.

17 grudnia część z Was śledziła na Instagramie zmagania mojego męża w poszukiwaniu prezentu. Wieczór wcześniej na piwie z kolegami dostał kopertę (przygotowaną przeze mnie) ze wskazówką. Ta prowadziła do kolejnej i kolejnej... Chcecie stworzyć podobną grę dla swojej drugiej połówki, przyjaciółki, brata, siostry, mamy, taty, sąsiada? Oto kilka wskazówek, a poniżej droga M. do prezentu.

1. Nie wybierajcie miejsc zbyt oczywistych. Nigdy nie wiecie czy w trakcie poszukiwań prezentu obdarowana przez Was osoba nie zechce zmienić skarpetek, otworzyć pudełka przy łóżku czy też zajrzeć do szuflady ze sztućcami. U mnie wszystkie miejsca były tak dobrane, że miałam stuprocentową pewność, że M tam nie zajrzy:
- dekoracja domek dla ptaków,
- przestrzeń pod zmywarką,
- świecznik latarnia,
- skrzynka z moimi gazetami,
- wnętrze książki Dana Browna,
- szkatułka ze świeczkami,
- mój pamiętnik z podstawówki,
- walizka po sztućcach,
- torba do wózka, która razem z Kubą wyjechała do dziadków.

Takich miejsc jest mnóstwo. Nie spodziewałabym się, że facet będzie grzebał na Waszej półce z ubraniami, w kieszeni Waszego zimowego płaszcza, w torebce, kosmetyczce. Wskazówki mogą być w jeszcze mniejszych przedmiotach - w pomadce, nakrętce od lakieru do włosów i pudełku z tamponami itd. Łazienka to miejsce z milionem sekretnych schowków. Pomyślcie o wiszących na ścianie ramkach, imbryku kurzącym się na półce lub puszcze z kawą zbożową (chyba, że osoba, dla której planujecie zrobić niespodziankę pije takową).

2. Urozmaićcie poszukiwania poprzez rymowane wierszyki, grę w skojarzenia, proste szyfry, hasła, które mają dla Was jakieś szczególne znaczenie.
Ja wykorzystałam szyfr ROT13, który jest stosowany w geocachingu - popularnej, ogólnoświatowej zabawie polegającej na odnajdywaniiu skrytek rozsianych po całym świecie. Byłam pewna, że M. od razu wpadnie na szyfr, szczególnie, że jest on bardzo łatwy. M nie wpadł na to zbyt szybko i wygooglał chyba wszystkie inne szyfry świata. Pomagali mu w tym nasi znajomi, z których dwójka też chodzi z nami szukać geocachingowych skrzynek. Niestety żadne nie wykazało się błyskawiczną reakcją (tak, wiem, że to czytacie).

3. Zaangażujcie innych ludzi - Panią ze sklepu, znajomych. Może do kogoś będzie musiał/ musiała zadzwonić? Poczekać na maila. Iść po kilogram cukru, do którego Pani Sklepowa dołączy wskazówkę. Wyjdźcie poza domem (ten patent też już przerabiałam - kuzyna zmusiliśmy do biegania po parku miejskim w poszukiwaniu wskazówek wiodących do prezentu). Ogranicza Was tylko wyobraźnia.

A tak było u nas:

1. Wskazówka otrzymana od kolegów podczas urodzinowego wypadu na piwo.


M. myślał, że przyślę SMS-a, kiedy będzie mógł otworzyć kopertę. Kiedy wrócił do domu spałam, a On zapomniał o kopercie. Przypomniałam mu się w sobotę po śniadaniu. Nie wiedział gdzie był, więc przejrzał nasze albumy ze zdjęciami. Rozwiązanie: Zakopane. I tu kolejny problem - co mamy z Zakopanego. Szybko wpadł na to, że magnes, ale stojąc przed lodówką nie widział go, dlatego przeszedł osiem razy po całym mieszkaniu, bo może gdzieś coś stoi. W końcu znalazł czarną owcę wśród magnesów ;)


2. A pod magnesem kartka z napisem "Przyjechałam do Was z Żarowa". Google podpowiedziało, że w Żarowie jest fabryka Electroluxa. Na co M. stwierdził: "Bez sensu, znów lodówka". Trochę pokopał, nic nie znalazł. Kombinuje, żyłka pracuje, widzę, że myśli. Odzywa się: "nie mamy nic więcej", no to się zlitowałam - zmywarka. "Aaa, faktycznie". Zagląda do środka, zagląda pod spód, jest kolejna wskazówka.
Zmywarka była jedynym miejscem, które M. prawie odkrył. Przy pakowaniu zmywarki po śniadaniu pojemnik przyklejony do drzwiczek lekko ją zablokował. M. chciał już chwycić zestaw naprawczy, ale argument, że zrobi to w poniedziałek, bo dziś mamy imprezę, zadziałał.


3. "Chciałabym zobaczyć Florencję. Wiesz od kiedy? 69/94 184/592 [1***]"
I tu zdębiał. Nie wiedział, że chciałabym. Nie wiedział od kiedy. W końcu stwierdził, że musiałam jakiś film oglądać albo książkę czytać. Google mu powiedziały, że Inferno. W ten sposób obszedł wskazówkę z cyframi. 69/94 oznaczało 69 książkę z 94 na półce. 184/594 oznaczało numer strony. M. poszedł na łatwiznę, ściągnął książkę, przewertował, a stamtąd wypadła kolejna kartka


4. Na niej krótkie, lecz tajemnicze hasło - ANNAGNYV. Pół dnia (dosłownie) kombinował, googlał, liczył, pisał. Nic. To wszystko przerywane przez mój głos dobiegający z kuchni: "Za X godzin mamy gości, pomóż mi / zrób / przynieś / wynieś .... ". Przyszli goście, główkowali razem. Aż w końcu zderzyły się TE dwie szare komórki. Geocaching! No jasne! Szyfr ROT13 (o czym pisałam już wyżej). Rozszyfrowanie i jest NAANTALI. I dalej cisza. Po raz n-ty google - Muminki. M. nie ma tak rozbudowanej wyobraźni i chyba mnie nie słucha, bo przecież przeżywałam rok wcześniej (lub dwa lata), że wygrałam lampion wyglądający jak domek Muminków.


5. W lampionie leżała kartka z wierszem.
Zima długa i surowa naszym ptaszkom ziarno chowa.
Ptaszki głodne przyfruwają i w okienko zaglądają.
Nakarm ptaki mój kolego, a tym sprawisz coś dobrego.
Pełny brzuszek to uczyni, że się ptak nie boi zimy.
[J.Zasuwik]
Po raz kolejny przeceniłam swojego męża ;) Na przedpokoju stoi dekoracyjny domek dla ptaków. Ma jedną funkcję - jest wieszakiem na obrączkę M. Nasi przyjaciele, Magda i Karol, obecni na urodzinach wpadli na rozwiązanie zagadki - domek jest prezentem od nich.

6. "Wiesz, że pisałam pamiętnik? Szok, że już wtedy ją uwielbiałam i wkleiłam zdjęcie."
M. nie pisał pamiętnika, więc podpowiedź: "jest tam, gdzie dziewczyna trzyma pamiętnik" nie skierowała go do mojej szafki nocnej. Przyjaciele po raz kolejni zostali kołem ratunkowym. Plus dla Maćka, że od razu wiedział, że chodzi o Jennifer Aniston, czyli Rachel z Przyjaciół.


7.  Przy Rachel kartka "08.03." Jestem wielką fanką Przyjaciół, wielką. Zmuszam Maćka do oglądania niektórych fragmentów i wiedziałam, że jeśli tylko wpadnie na to, że chodzi o odcinek i zobaczy jaki był jego motyw przewodni to dalej pójdzie mu jak po maśle. I poszło. To odcinek, w którym Rachel mówi Rossowi, że jest w ciąży, a on przeżywa nieskuteczność prezerwatywy. W ten sposób pokierowałam Maćka do Jego szafki nocnej.


8. "Tam, gdzie jesień zamknięta." Na komodzie w tym czasie stała szklarnia z dyniami, liśćmi i innymi symbolami jesieni. Maciek wydobył kolejną kartkę.


9. "Przejeżdżając obok Delkomu sprawdź dla mnie końcówkę numeru Basi. 501 534 XXX"
Google Maps okazało się niezastąpione. Numer do Baśki spisany, otworzył kłódkę na skrzynce stojącej przy szklarni.

10."Pierwsza myśl jaka przychodzi do głowy: Zjedz czekoladkę, dzień dziś grudniowy." To była banalna wskazówka. Na ścianie wisiał kalendarz adwentowy, który zrobiliśmy razem z M. Wybrał odpowiednią gwiazdkę, zjadł czekoladkę i rozwinął kolejną wskazówkę.


11. "Na ostatni szyfr przyszła pora. Znajdź tą, co trzynastego była chora. Normalnie najlepsza, wręcz wspaniała, tej feralnej niedzieli leżała i zdychała.Poproś ją o trzy z Jej indywidualnego, co chronią dostępu do konta bankowego."

12. Mowa oczywiście o mnie (najlepsza, wspaniała!), ale koło ratunkowe Telefon do przyjaciela po raz piąty okazało się pomocne. M. dostał ode mnie wskazówkę z numerem i hasłem "Szukaj Alzacji". To były najkrótsze poszukiwania. W naszym salonie stoją trzy drewniane skrzynki po winie z Alzacji.


13. W środku plastikowy słoik zamknięty na kłódkę. Szyfr już znany, dlatego w ręce M trafiła przedostatnia kartka: "Ostatnia zagadka z Kubusiem przyjedzie, dostaniesz ją pewnie w niedzielę po obiedzie". Prezent był ode mnie i rodziców, dlatego chciałam o jeden dzień wydłużyć poszukiwania. M. (potajemnie) zadzwonił do mojego brata żeby przeszperał torbę Kuby i podał mu treść ostatniej zagadki. 


14. Niestety nie posiadam tej ostatniej kartki i nie jestem w stanie jej odtworzyć. Maciek musiał znaleźć i otworzyć walizkę od sztućców, które dostaliśmy w prezencie ślubnym. Opróżniona walizka zbiera kurz na najwyższej półce regału w pokoju używanym przez nas jako graciarnia. Motywacja była ogromna, a radość, kiedy M. otworzył walizkę i znalazł swój wymarzony zegarek, jeszcze większa.

Wiem, że sam zegarek też by go ucieszył, ale poszukiwania zaostrzają apetyt, pozostają na długo we wspomnieniach, a przy okazji dają sporo radości i śmiechu.

Robiliście kiedyś coś podobnego? Może nie w formie chowania prezentu, ale zabawy? A może w ramach oświadczyn? 










3 komentarze:

  1. Fantastyczny pomysł! Przyjemnie było śledzić tutaj te poszukiwania :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam z wypiekami na twarzy, jesteś genialna! :) świetny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję! Każde Wasze słowo bardzo mnie cieszy i jest ogromną motywacją do dalszego pisania.

podobne posty