12/18/2013

Krok po kroku... Idą Święta.

Krok po kroku... Idą Święta.
Witajcie!

Już za kilka dni Święta :) Uwielbiam ten klimat - przepięknie oświetlone ulice, muzykę płynącą z głośników... Nawet szał w sklepach mi nie przeszkadza... Może dlatego, że wszystkie prezenty kupiłam już dawno, dawno temu, a kilka dni temu je zapakowałam :)

Niestety w naszym mieszkaniu nie czuć jeszcze świątecznego klimatu. Jedynym poczynionym do tej pory krokiem było upieczenie pierników. Z resztą czekam do weekendu, ale dziś wieczorem zamierzam popełnić kilka dekoracji.

Tymczasem... kolejna porcja kartek :)








Dziękuję za odwiedziny i zapraszam jutro :)

Agafia


12/17/2013

Czerwononosy renifer i przepyszne Pepparkakor 'y.

Czerwononosy renifer i przepyszne Pepparkakor 'y.
Witajcie po przerwie :)

Ostatni miesiąc był niezwykle pracowity :) Zrobiłam rekordową ilość kartek, upiekłam mnóstwo ciast, a jeśli zostawał mi jakiś ułamek czasu wolnego to przeznaczałam go na zmiany w mieszkaniu :)

Dzisiejszy dzień miałam całkowicie wolny i planowałam przygotować posty "na zapas". Materiału zdjęciowego mnóstwo, tylko czasu brak... Chociaż wstałam o 5.40 i witałam słońce to piękne czyste niebo tak sprzyjało mi w domowych pracach, że nim się obejrzałam musiałam piec tort (świętujemy dziś urodziny M.) i szykować odświętny obiad. 


Ale nie o tym dzisiaj... Choć na tort i ciasta urodzinowe (które piekłam wczoraj w nocy) też przyjdzie czas :)

Hitem tegorocznych kartek jest renifer. Pocieszny, uśmiechnięty i (jak na renifera przystało) czerwononosy. 



Niektóre kartki są proste:



A inne mocno błyszczą...







Spełniam się również w kuchni :) Zadeklarowałam się, że w tym roku to ja zrobię pierniki, ponieważ zawsze marudzę, że są za grube ;) Szukając przepisu zdecydowałam się na Pepparkakor'y - szwedzkie ciasteczka do kupienia w IKEI. Pierwszy raz jadłam je jeszcze w podstawówce podczas wymiany z dzieciakami ze Szwecji - przywiozły je dla nas w prezencie. Od tego czasu je uwielbiam!  Przepis na nie znalazłam na blogu White Plate. Ciasto robi się szybko, szczególnie, kiedy robi się tak jak ja i wrzuca wszystko do misy robota kuchennego. Ale najlepsze jest w nim to, że bardzo lekko się je wałkuje i nie bolały mnie następnego dnia ręce! Ciasto się trochę "łamało", ale podołałam... 




I uwaga... Moje Pepparkakor'y są cienkie :)



To tyle na dziś :) Mam nadzieję, że zdążę pokazać kartki świąteczne jeszcze przed świętami :)

Pozdrawiam, 

Agafia

11/13/2013

Spotkanie w Sopocie.

Spotkanie w Sopocie.
Witajcie,

zabieram się do tego posta od niedzieli, ale w długie, wolne weekendy czas ewidentnie płynie szybciej, szczególnie kiedy spędza się je tak miło jak ja - urodzinowo oraz na spotkaniu "Pomorskie Craftuje" w Sopocie, o czym będzie ten post.

Spotykały się dziewczyny w Warszawie, Krakowie, na Śląsku, a i pewnie w wielu innych miastach. Ruszyło się nareszcie i u nas - na Pomorzu, a wszystko za sprawą dziewczyn z bloga Pomorskie Craftuje.

Spotkanie rozpoczęłyśmy od pogaduch oraz wymiany adresami blogów. Od razu zaczęłyśmy się wzajemnie kojarzyć - jednak adres internetowy mówi więcej niż imię ;) Potem przyszedł czas podziału na dwie grupy. Jedna pod okiem Ivy z Rapakivi robiła tag świąteczny - dziękujemy za papiery (mogłyśmy pociąć ostatnią kolekcję), kwiatki, kulki głogu, perełki i mnóstwo innych dodatków. Druga grupa "prowadzona" przez Martę z I Kropki ozdabiała "I Kropkowe" tekturki: choinki, śnieżynki, renifery, gwiazdki... Jak się okazało - kreatywność nie ma granic - do upiększania tektury można użyć mgiełek, brokatów (nasz dotarł na spotkanie z DecoHobby), farb, ale również starych lakierów do paznokci ( a myślałam, że tylko ja tak robię ;)).
Po skończonej pracy przy jednym stole wymieniłyśmy się i zasiadłyśmy do drugiego stołu, dzięki czemu każda z nas miała okazję spróbować swoich sił w "wyzwaniach" jakimi były tagi oraz tekturki.

Na szczęście nie samą pracą żyje człowiek, a co za tym idzie... Były plotki, wymiana pomysłów, doświadczeń rękodzielniczych i kulinarnych i oczywiście kawa plus poczęstunek. Mój żołądek przede wszystkim zachwyciły babeczki czekoladowe z malinami, które upiekła Lawendowo - niebo w gębie.

Niestety nie zrobiłam żadnego zdjęcia, ale korzystając z uprzejmości koleżanek blogujących pokażę Wam naszą liczną grupę "pomorską":

Zdjęcie autorstwa Asi3city z bloga www.asiscrapki.com.pl
Więcej relacji z "Pomorskie Scrapuje" znajdziecie na blogach:

- Pomorskie Craftuje: część 1 i część 2
- Lawendowo,
- Anessa,
- Asia3city,
- Margowo,
- Madzioza.

I na koniec mój tag, niestety sfotografowany w warunkach domowych, popołudniowych, czyli przy całkowitym braku światła słonecznego.




Dziękuję jeśli dotrwaliście do końca :) Następne posty też będą "papierowe" - w kolejce czekają zakładki, pudełko i przepiśnik.

Pozdrawiam,
A.

11/05/2013

Zakładki.

Zakładki.
Witajcie,

długi weekend powoli się kończy, na szczęście większość zadań z listy odhaczyłam: ciasto mocno czekoladowe upieczone, półki powieszone, nowe zioła w doniczkach, zrobiłam domowe kostki rosołowe wzorując się na przepisie Ani KLIK z Wymarzonego Domu Ani, a oprócz tego popełniłam dwie i pół zakładki ;)

Lubię ciekawe formy zamiast tradycyjnego prostokąta ze sznurkiem. Kiedyś pokazywałam zakładki narożnikowe KLIK, a dzisiaj skorzystałam z kursu Hogaty KLIK.







Pozdrawiam,
Agafia

PS: Dziękuję za podpięcie mojej strony na FB do "lubianych" ;)




11/04/2013

Poranna kawa :)

Poranna kawa :)
Witajcie,

zaglądam tutaj tylko na chwilę, aby powiedzieć Wam, że idąc z duchem czasu... założyłam stronę Agafia-art na facebook'u. Dlaczego? Bo jest to obecnie najlepszy punkt informacyjny w sieci :) Mam nadzieję, że dzięki temu mój blog dotrze do większej ilości osób, gdyż owszem, tworzę przede wszystkim dla siebie, ale wielką przyjemność (jak chyba każdemu) sprawiają słowa uznania "z zewnątrz".

Tutaj KLIK znajdziecie stronę, a ja uciekam cieszyć się poranną kawą, piec ciasto, sprzątać i uzupełnić nowe pojemniki na przyprawy - wczoraj zakupiliśmy kolejną półkę, którą pokazywałam tutaj KLIK, a właściwie kupiliśmy trzy, jednak dwie trafią w inne miejsca.. :)


Miłego dnia!

Agafia

10/27/2013

Kuchennie - część 2.

Kuchennie - część 2.
Witajcie,

dzisiaj nadal mieszkaniowo i nadal nie wychodzę poza kuchenne terytorium :) Zapraszam Was do kuchni, "całej" kuchni, a nie tylko na fragment ściany jak ostatnio. Zacznę jednak od tego jak było kiedyś.

Nasze mieszkanie przeszło sporą metamorfozę. Kilka lat temu pełniło funkcję biura, potem awansowało na domową "graciarnię- siłownię - suszarnię - pracownię". Podsumowując - na wszystko jednocześnie. Na dowód (i podkreślenie zmian) wyszukałam zdjęcie:


Wnęka, którą widzicie na zdjęciu: między drewnianą ścianą z szybami i ścianą widoczną po lewej stronie to obecnie nasz aneks kuchenny. Ścianę po lewej stronie trochę przedłużyliśmy, dzięki czemu trochę rozdzieliliśmy strefy: kuchenną i wypoczynkową. 

Kuchnię projektowaliśmy wspólnie z M. Moim pomysłem był barek. Kuchnia jest dokładnie na wprost drzwi wejściowych, dlatego chciałam, aby kamuflował ewentualny bałagan. Jak się w trakcie mieszkania okazało - jest on ulubionym miejscem spoczynku wszystkich gości. Aż żal, że mogą usiąść przy nim jedynie dwie osoby. 



Ponieważ nie możemy mieć w kuchni szafek wiszących M. zaprojektował słupek - szuflady, piekarnik i pojemna szafka - bez niego nie pomieścilibyśmy większości rzeczy. Swój udział w projekcie miał również stolarz - zaproponował nam, aby zamiast głębokiej szafki w kuchni, do której mielibyśmy problem z dojściem, zrobić szafkę od strony pokoju. Zyskaliśmy praktyczne miejsce, które mieści serwis kawowy, kieliszki i... puszki z ciastkami :)

Widok na kuchnię na początku maja:


Dzisiaj: 

Słupek obok którego przez szybę można popatrzeć na sypialnię (z maja):


Oczywiście widok zasłoniliśmy :) Jednak zamiast postawić ścianę zdecydowaliśmy się na folię matującą. Dzięki temu mamy w mieszkaniu sporo światła - okna w sypialni wychodzą na zachód.


Na koniec widok z kuchni na część "salonową" i na drzwi wejściowe. 


I właśnie zauważyłam, że nie mam takiego zdjęcia w aktualnej wersji kuchni :) Dlatego jako alternatywę "wrzucę" jeszcze kilka ujęć.


Widoczny murek to tapeta. Sprawuje się doskonale - wszystkie zabrudzenia usuwam przetarciem szmatką. Jedynie nad płytą zdecydowaliśmy się na mleczną szybę. Bardzo dużo gotujemy i wiem, ze bez niej miałabym dzisiaj na "murku" pomidorowy wzór. Szyba ma jeszcze drugie i trzecie zadanie: jest naszą tablicą do pamiętania o przepisach, wydarzeniach, zakupach, a goście uwielbiają zostawiać na niej ślad swojej obecności.




Kuchnia jest praktycznie skończona. Brakuje tylko trzeciej półki na przyprawy - czekają już w szeregu na blacie. Poszukuję też ładnego ozdobnika na ścianę nad zlewem - obrazek, tabliczka, napis? Mam nadzieję, że wkrótce coś wypatrzę. 

Pozdrawiam i mam nadzieję, że spodobał się Wam nasz zakątek zwany kuchnią.

Udanej niedzieli!

Agafia 


10/21/2013

O roślinkach i muffinkach.

O roślinkach i muffinkach.
Witajcie,

bardzo mi miło, że poprzedni post miał tak pozytywny odbiór :) Dziękuję za komentarze, za odwiedziny nowych osób i za to, że licznik codziennie nabija nowe odwiedziny. To dla mnie duży impuls żeby pisać dalej.


Już wkrótce, mam nadzieję, że jeszcze w tym tygodniu, pokażę zakątek w mieszkaniu szumnie nazywany kuchnią :) Tymczasem post, który miał się tutaj pojawić w sobotę, ale wpadłam w wir prac porządkowych i nie zdążyłam go napisać :)

Uwielbiam sobotnie poranki, kiedy uda mi się zwlec z łóżka o świcie, jeszcze przed M. Lubię ciszę panującą dookoła. Lubię fakt, że przede mną długi dzień. Lubię szybko posprzątać i cieszyć się ładem oraz spokojem. Generalnie: lubię soboty. W ostatnią miałam dodatkowy bodziec do działania. Mimo oszronionych dachów na niebie świeciło słońce! (W przeciwieństwie do dzisiaj - idąc do pracy moje buty przemokły od spodu i od góry...)
Wykorzystałam ładną pogodę i zrobiłam trochę zdjęć.
Mamy nowego lokatora - Pana Wrzosa. Nie rośnie w górę tylko w bok ;) Chyba ciągnie do słońca.


Zioła, które pokazywałam tutaj [KLIK] przeszły małą zmianę. Niestety nie przetrwały naszego urlopu. I wbrew Waszym podejrzeniom nie uschły... Zgniły od nadmiaru wody :) Dlatego rukolę siałam po raz drugi, na szczęście rośnie błyskawicznie.  


No i pora na sekret. Nie zdradzałam Wam jeszcze, że znajomi kojarzą nas i nasze cztery kąty z jedzeniem... Nie dlatego, że wyglądamy jak pączki. Jeszcze nie ;) Po prostu kiedy zapraszamy przyjaciół staramy się przyrządzić coś nowego i ciekawego. Oboje uwielbiamy gotować (stąd ilość przypraw). Ja dodatkowo jestem kojarzona z babeczkami - były częścią weekendu.


Tym razem czekoladowe z powidłami  borówkowo - gruszkowymi domowej roboty.




W tle zdjęć mój przepiśnik. Stworzyłam go dawno, dawno temu, ale chyba nie było okazji zaprezentować go wcześniej.



Wyszedł post wielotematyczny :)

pozdrawiam i do przeczytania wkrótce!

A.


Copyright © 2016 Agafia J , Blogger